Gdy w 2013 r. resort finansów wprowadzał akcyzę na susz tytoniowy, cel był prosty: nie pozwolić przedsiębiorcom na sprzedawanie go bez opłacania podatku, ustalonego na 218,40 zł za każdy kilogram. A wyszło odwrotnie. Biznes tych, którzy uchylali się od płacenia, rozkwitł. Tytoniu z akcyzą sprzedawało się bowiem ok. 200 ton miesięcznie, a tego bez aż około 600 ton. Wszystko dzięki furtce, którą wynaleźli przedsiębiorcy. 

Ile wilgoci w tytoniu

- Susz tytoniowy zdefiniowano w ustawie jako suchy tytoń niebędący wyrobem tytoniowym. Nie było jednak normy oraz wykładni, które określałyby, co to jest suchy tytoń, jaka jest jego wilgotność. Jest jednak norma określająca, co to jest tytoń mokry. To oznacza, że nikt mi nie był w stanie udowodnić, że sprzedaję tytoń suchy, z kolei ja mogłem udowodnić, że jest on mokry - tłumaczy Krzysztof Gawron, właściciel firmy Infoster z Tarnowa, która specjalizuje się w produkcji i montażu automatów usługowych do nabijania gilz papierosowych.

Dlatego kupował za granicą tytoń o wilgotności powyżej 20 proc. - taką bowiem określa Polska Norma dla tytoniu mokrego - i wprowadzał do obrotu. Nie on jeden tak robił. Szacuje się, że w ten sposób na rynku działało około kilkudziesięciu przedsiębiorców. Większość z nich oczywiście w internecie. W sytuacji, gdy celnicy zajmowali im towar, wnosili sprawę do sądu i ją wygrywali. - Ja osobiście wygrałem dwa takie procesy - dodaje Krzysztof Gawron. 

Dziurawa łata na przepisach

W końcu resort finansów doszedł do wniosku, że dziurawe przepisy trzeba zmienić. Dlatego od tego roku za susz tytoniowy uznaje się, bez względu na wilgotność, tytoń niebędący jeszcze wyrobem tytoniowym. Ale przedsiębiorcy, podobnie zresztą jak klienci, którzy mają już dość ciągłych podwyżek cen papierosów, znowu znaleźli na to sposób - gilzy zaczęli nabijać tytoniem pochodzącym z cygar.

Oszczędności z tego tytułu mieli duże. Za kilogram krajanki tytoniowej muszą zapłacić 400 zł, a za kilogram cygar - niecałe 100 zł. Różnica wynika z tego, że cygara były obłożone akcyzą w wysokości 28 groszy za sztukę. Wystarczyło je więc tylko przepołowić, wydobyć tytoń i nabić nim gilzę. W ten sposób zyskiwało się paczkę papierosów za 5,5 zł., czyli ponad dwa razy taniej niż ze sklepu. Przedsiębiorczych klientów postanowili wspomóc właściciele firm, którzy dostrzegli tu możliwość zarobku. Na rynek wypuścili cygara o wadze nawet 200 g. 

Tytoń do wciągania nosem

Minęło kilka miesięcy i resort znowu postanowił naprawić swój błąd. Teraz w ustawie okołobudżetowej cygara są już opodatkowane od kilograma, a nie od sztuki. Akcyza na nie wyniesie 393 zł. Ale to nie jedyna zmiana, która w zamyśle resortu ma ograniczyć szarą strefę na polskim rynku tytoniowym. Ministerstwo opodatkowuje również automaty do samodzielnego wyrabiania papierosów.

Odpowiedź przedsiębiorców była szybka i bardzo kreatywna: tytoń do inhalacji. W internecie już można znaleźć ogłoszenia: Tobaccin (Hawajski Tytoń) - przeznaczony dla palaczy rewolucyjny produkt roślinny do inhalacji nikotyny, który jest wspaniałą alternatywą dla powszechnie znanych wyrobów tytoniowych. Tobaccin doskonale wpisuje się także w materię zmian, które nastąpią w roku 2015 - głównie dotyczących zwiększenia cen "tanich cygar". Poza tym, jak można przeczytać, Tobaccin to moc naturalnych składników, można go zmieszać z innymi ziołami w dowolnych proporcjach, nie zawiera substancji smolistych i jest czysty dzięki swoistemu filtrowi wodnemu.

- Nazwa produktu "Hawajski tytoń" może wprowadzać klientów w błąd, ponieważ producent informuje o zerowej zawartości tytoniu w mieszance. Na tym ma rzekomo polegać rewolucyjność tego produktu - tłumaczy pracownik Imperial Tobacco. I dodaje, że jeśli ten produkt, jak wskazuje jego nazwa, ma w sobie tytoń, to powinien być traktowany jak tytoń do palenia i podlegać akcyzie. Jeżeli zaś zawiera w całości lub części substancje inne niż tytoń ale spełniające kryteria tytoniu do palenia albo papierosów (nadaje się do palenia), powinien być traktowany jak papierosy lub tytoń do palenia (wg art. 98 ust 8 ustawy o podatku akcyzowym) i podlegać akcyzie. I to pomimo oznaczenia na opakowaniu, że jest to produkt do inhalacji. - Wydaje się więc, że jest to kolejna próba ominięcia przepisów prawa - podkreśla pracownik Imperial Tobacco.

- Zgodnie z informacjami zawartymi m.in. na stronie internetowej, produkt ten nie służy do palenia, a jest innowacyjnym rozwinięciem rozpowszechnionego na świecie i w Polsce e-papierosa. Tobaccin jako produkt jest najnowszą formą wkładu, rozwinięciem e-liqiudów do e-papiersów i tylko i wyłącznie w taki sposób należy go postrzegać - wyjaśnia z kolei Sebastian Herok, prezes zarządu spółki Hawajski Tytoń.

Jak dodaje, firma stworzyła mieszankę roślinną, która podgrzewana do określonej temperatury uwalnia aromat oraz nikotynę i może być stosowana w ogólnie dostępnych, standardowych urządzeniach. - Jest to przewaga rynkowa naszego produktu, którą zamierzamy wykorzystać i to jest nie w smak wielkim korporacjom - mówi Sebastian Herok.

Firma podkreśla, że jeśli prawnicy uznają, iż nazwa wprowadza klientów w błąd, zmienią ją. Na razie jednak nie mają takich sygnałów.