Najbardziej drastyczna sytuacja rozegrała się w czasie ostatnich ferii na Dolnym Śląsku. Wyrzuceni z firmy kontrolerzy ledwie zdążyli wsiąść do samochodu, gdy właściciel firmy uderzył w nich własnym pojazdem i próbował zepchnąć na ruchliwą jezdnię, wprost pod pędzące samochody. Sprawa trafiła do prokuratury. W innej sprawie podatnik uwięził kontrolerów w sklepie (uwolniła ich dopiero policja), w kolejnej – kierowca busa porwał inspektorów dlatego, że wystawili mu mandat.

Najgroźniej – jak wynika z zebranych przez nas materiałów – wyglądają kontrole na targowiskach. Tam agresję podatników wzmaga niechęć przypadkowych gapiów, którzy sekundują tym, którzy próbują uniknąć kary. Inspektorzy opisują m.in. przypadek, gdy po szarpaninie z podatnikiem wezwani policjanci usłyszeli, że pracownik UKS jest pijany, kontrolowany tylko bronił się przed jego agresją. Z tego powodu urzędnicy trafili do radiowozu na badanie alkomatem. Wszystko przy dopingu przypadkowych świadków.