Ze statystyk Narodowego Banku Polskiego na temat kart płatniczych w naszym kraju wynika, że coraz więcej konsumentów przekonuje się do tego instrumentu. Wystarczy wspomnieć, że na koniec września br. Polacy mieli w portfelach ponad 35,5 mln kart płatniczych, co oznacza wzrost o ponad 300 tys. w porównaniu z czerwcem i ponad 600 tys. w porównaniu do tego samego okresu roku ubiegłego. Ale nie tylko liczba kart rośnie - ich użytkownicy korzystają z nich coraz częściej. Od lipca do końca września br. zapłacili nimi w polskich sklepach 476,8 mln razy, co oznacza wzrost w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego aż o ponad 30%. Pomału staje się więc jasne, że akceptacja kart przez punkty handlowo-usługowe to konieczność. Obecnie bezgotówkowo można płacić w ponad 290 tys. miejsc w kraju, gdzie funkcjonuje niemal 390 tys. terminali POS, z których większość działa zbliżeniowo. Ich instalację wspierał m.in. program Kartą Visa zapłacisz wszędzie.

Rozpoczęcie akceptacji kart daje całkiem sporo dodatkowych korzyści. Po pierwsze, może nie tylko pozwolić na zachowanie poziomu przychodów, ale także na ich zwiększenie. Dane Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji wskazują, że w krótkim momencie po instalacji terminali płatniczych liczba klientów placówek handlowych wzrasta o ok. 5%, w porównaniu z okresem bezpośrednio przed rozpoczęciem akceptacji.

Część analiz sugeruje, że klienci korzystający z kart pozostawiają na zakupach więcej pieniędzy, niż ci, którzy posługują się wyłącznie gotówką. W 2012 r. na zlecenie Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego dr Jakub Górka z Uniwersytetu Warszawskiego wykonał badanie akceptacji kart. Wyszło mu, że średnia płatność gotówką to niewiele ponad 28 zł a konsument korzystający z karty zostawia każdorazowo w sklepie średnio ponad 83 zł. W tym samym roku NBP przeprowadził badanie zwyczajów płatniczych Polaków. Wynikało z niego, że przy pomocy karty kredytowej wydajemy średnio 132 zł, debetowej 89 zł a gotówką jedynie 38 zł.

Trzeba wspomnieć, że część ekspertów ma wątpliwości, czy klienci płacący tzw. debetówkami zostawiają w sklepach więcej pieniędzy niż płacący gotówką. Krytycy tej hipotezy utrzymują, że użytkownicy kart wydają jednorazowo więcej, ale jednocześnie rzadziej odwiedzają sklepy, więc de facto płacą mniej więcej tyle samo, ile płaciliby banknotami. Jednak wątpliwości tego rodzaju nie ma w przypadku płatności kartami kredytowymi. Marcin Matyja, psycholog biznesu z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie dowodzi, że perspektywa nieoprocentowanego kredytu w okresie bezodsetkowym powoduje, iż użytkownicy kart z limitem kredytowym o wiele optymistyczniej podchodzą do swojej sytuacji finansowej, są więc w stanie wydać więcej.

Po stronie zalet akceptacji kart wymienić można także większe bezpieczeństwo prowadzenia działalności gospodarczej i to w kilku aspektach. Przyjmowanie płatności bezgotówkowych niweluje ryzyko otrzymania fałszywych banknotów. Zmniejsza także koszty ewentualnej kradzieży przez osoby z zewnątrz firmy oraz szkodliwej działalności nieuczciwych pracowników. Większy udział obrotu bezgotówkowego w przychodach przedsiębiorstwa ułatwia zarządzanie płynnością – wpływy zgromadzone w jednym miejscu łatwiej jest kontrolować. Przy okazji pomaga to zmniejszyć koszty związane z obsługą gotówki – jej przeliczania, prowizji od wpłat do banków, konwojowania, itd.

Partner: