Ile pieniędzy krąży w naszej gospodarce? Narodowy Bank Polski co miesiąc publikuje dane o podaży pieniądza. Wynika z nich, że ogólna kwota pieniądza w gospodarce przekracza 960 mld zł. Zdecydowana większość tej kwoty jest zdeponowana na kontach i stanowi podstawę akcji kredytowej banków. Te pieniądze widzimy jako zapisy na rachunkach bankowych. Pieniądz w postaci namacalnej – gotówki – stanowi niewielką część ogólnej kwoty krążącej w gospodarce.

Sprawdzane co pół roku
Według najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego z końca stycznia pieniądz gotówkowy w obiegu miał wartość 113,5 mld zł. W ciągu ostatnich 12 miesięcy zasoby gotówki w naszej gospodarce zwiększyły się o 12,4 mld zł. Jeśli do tego dodamy gotówkę znajdującą się w kasach banków, całkowita wartość banknotów i monet rośnie do 123,2 mld zł.

W przypadku Polski gotówka stanowi ok. 13 proc. całkowitej podaży pieniądza. To poziom zbliżony do Czech, ale za to niższy niż na Węgrzech (tam w ostatnich latach udział gotówki wyraźnie się zwiększył). Chociaż udział gotówki w podaży pieniądza rośnie także w strefie euro, to na Zachodzie udział pieniądza gotówkowego w ogólnej podaży pieniądza jest mniejszy niż u nas. Obecnie jest to ok. 9 proc., przed wybuchem kryzysu w 2008 r. było to jeszcze poniżej 8 proc.

Monety odpowiadają za niewielką część wartości gotówki – rzędu 3 mld zł. Reszta przypada na banknoty. Według danych NBP jest ich ponad 1,3 mld sztuk. Dla banku centralnego zarządzanie nimi stanowi pewne wyzwanie logistyczne. Wiąże się też z kosztami. A podstawowym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa i płynności obrotu. Żeby pokazać skalę wyzwania, wystarczy następujący przykład: w 2012 r. producenci znaków pieniężnych dostarczyli do NBP 255 mln sztuk banknotów, a rok wcześniej 335 mln sztuk. – Statystycznie każdy banknot trafia do NBP dwa razy w roku i jest sprawdzany pod kątem autentyczności, zniszczenia i zabrudzenia. Banknoty, które nie nadają się do obiegu, są wycofywane. Sortery w NBP sprawdzają banknoty z prędkością 33 sztuk na minutę – opowiada Przemysław Kuk, dyrektor biura prasowego banku centralnego.

NBP nie podaje ogólnych kosztów związanych z zaspokajaniem popytu gospodarki na gotówkę. Wiadomo jednak, jakie są koszty emisji znaków pieniężnych: w 2012 r. wyniosły 267,4 mln zł, o 5,4 mln zł mniej niż rok wcześniej. Trzeba jednak pamiętać, że ta kwota obejmuje nie tylko koszty związane z produkcją banknotów i monet obiegowych, ale także banknotów i monet kolekcjonerskich.

Nowe zabezpieczenia
Za kilka tygodni będziemy mieć znaczącą zmianę: w obiegu pojawią się zmodernizowane banknoty o nominale 10 zł, 20 zł, 50 zł i 100 zł (banknoty o nominale 200 zł, gdzie jednym z zabezpieczeń jest hologram, na razie nie będą zmieniane). Zmiany będą polegały m.in. na tym, że nowe banknoty będą miały bogatszy znak wodny, detale zmieniające kolor pod kątem oraz duże białe pole na przedniej i tylnej powierzchni.

– NBP zdecydował się na zmianę zabezpieczeń po 18 latach od wprowadzenia do obiegu obecnych banknotów. Obecnie banknoty modernizują m.in. Europejski Bank Centralny (nominał 5 i 10 euro) oraz amerykańska Rezerwa Federalna (nominał 100 dol.) – wskazuje Przemysław Kuk.

I dodaje: – Produkcja zmodernizowanych banknotów jest tańsza od produkcji dotychczasowych banknotów. Ponadto zmodernizowane banknoty będą wprowadzane do obiegu stopniowo w zamian za pieniądz zużyty lub zniszczony, co nie będzie powodowało dodatkowych kosztów. Warto także wiedzieć, że okres życia banknotów o niższych nominałach wynosi około 18 miesięcy, a wyższych nominałów – kilka lat, dlatego tyle właśnie potrwa cały proces zamiany – zapowiada przedstawiciel NBP.

Bank centralny podkreśla jednak, że cały czas będzie można się posługiwać starymi banknotami, sprzed modernizacji.

Z wizerunkami zmodernizowanych banknotów można się zapoznać na stronie internetowej www.nbp.pl.

Złoty odporny na fałszerzy
Powodem zmian w banknotach, na jakie zdecydował się Narodowy Bank Polski, nie jest zagrożenie fałszerstwami. Wręcz przeciwnie, jak podkreśla Przemysław Kuk z biura prasowego NBP, złoty jest walutą stosunkowo rzadko fałszowaną, o wiele rzadziej niż choćby euro. – Statystycznie w ciągu roku wykrywa się około ośmiu banknotów fałszywych na milion pozostających w obiegu – mówi.

W 2012 r. liczba odkrytych falsyfikatów banknotów nieznacznie przekroczyła 10,4 tys. Rok wcześniej było to nieco poniżej 10 tys. We wcześniejszych latach ujawniono 16–18 tys. falsyfikatów. W bieżącej dekadzie odnotowany więc był znaczący postęp.

Według Kuka dane za 2013 r., które jeszcze nie są upublicznione, okażą się praktycznie identyczne jak za rok 2012. Według przedstawiciela banku centralnego najczęściej fałszowane są stuzłotówki, ale to dlatego, że stanowią one więcej niż połowę ogólnej liczby banknotów znajdujących się w obiegu.

Jaka jest skala fałszerstw, jeśli chodzi o euro? Najnowsze dane Europejskiego Banku Centralnego dotyczą drugiej połowy 2013 r. Na ponad 15 mld banknotów znajdujących się w obiegu wycofano z niego 353 tys. fałszywek (w całym minionym roku: 670 tys.). Według EBC ponad 75 proc. przypadków fałszerstw dotyczy nominałów 20 euro i 50 euro. 98 proc. falsyfikatów ujawnianych jest w krajach strefy euro, gdzie euro jest obowiązującym środkiem płatniczym, 1,5 proc. dotyczy innych krajów UE (ta grupa obejmuje także Polskę), a 0,5 proc. – poza Unią.

W Polsce obrót gotówkowy opiera się na stuzłotówkach

W strefie euro najbardziej rozpowszechnione są banknoty o nominale 20 euro i 50 euro.

Jakich banknotów najchętniej używamy? Biorąc pod uwagę statystyki dotyczące tego, ile sztuk banknotów poszczególnych nominałów znajduje się w obiegu, okazuje się, że najpopularniejsze są 100-złotówki. Stanowią one prawie 60 proc. ogólnej liczby banknotów i odpowiadają dokładnie za dwie trzecie wartości banknotów pozostających w obiegu. Drugie pod względem znaczenia w ujęciu ilościowym są 50-złotówki, których jest 13,4 proc., ale stanowią one już tylko 7,5 proc. całkowitej wartości banknotów w obiegu. Odwrotna sytuacja jest z banknotami 200-złotowymi: portret króla Zygmunta I Starego widnieje na co dziesiątym naszym banknocie, ale równocześnie odpowiadają one za ponad 23 proc. wartości banknotów w obiegu.

Oczywiście, banknoty o najwyższych nominałach są wykorzystywane nie tylko do regulowania płatności, ale też są najwygodniejsze do przechowywania gotówki (a pieniądz gotówkowy ma spory udział w strukturze oszczędności Polaków).

Dla porównania – w strefie euro dwa najczęściej spotykane nominały banknotów to 50 euro i 20 euro. Stanowią one w sumie 62 proc. liczby banknotów euro. Jeśli dodać do nich banknoty o nominale 10 euro, ten udział rośnie do 85 proc. Udział dwóch najbardziej rozpowszechnionych banknotów w ogólnej wartości banknotów w obiegu to prawie 70 proc.

W przypadku strefy euro najwyższe nominały – 200 euro i 500 euro – stanowią odpowiednio 0,3 proc. i 0,5 proc. ogólnej liczby banknotów. Ale pod względem wartości proporcje są dużo wyższe: jest to odpowiednio 1,7 proc. i 8,2 proc.

Wypełnij ankietę: http://gospodarka.dziennik.pl/platnosci-mobilne/ankieta-nbp

Autor: Jan Dajek