O tym, że zainteresowanie Polaków nowoczesnymi formami płatności w internecie rośnie, donosi badanie jednej z firm zajmujących się analizą zjawisk w handlu internetowym. Z sondażu, w którym udział wzięło 1,5 tys. internautów, wynika jednak, że większość respondentów nadal reguluje należności najczęściej przelewem bankowym. W ubiegłym roku zrobiło tak 67 proc. kupujących w sklepach internetowych oraz 76 proc. na aukcjach. Przelew to ta forma płatności, do której dostęp ma każdy użytkownik konta w banku. Wymaga od  kupującego zalogowania do serwisu transakcyjnego swojego banku i wypełnienia skrupulatnie rubryczek w formatce przelewu internetowego. To zabiera sporo czasu, jest niewygodne i naraża klienta na popełnienie błędów na przykład przy wprowadzaniu kwoty płatności. Należy dodać, że zwykły przelew internetowy jest bardzo tani, w większości banków wręcz bezpłatny. Na jego niekorzyść przemawia jednak to, że odbiorca płatności musi poczekać co najmniej kilka godzin, aż pieniądze znajdą się na jego rachunku. Zwykle dopiero wtedy  wysyła towar, co znacznie wydłuża czas od dokonania zakupu do otrzymania nabywanego produktu.

Upraszczanie przelewów

Dlatego o wiele wygodniejszą formą regulowania  należności internetowych jest szybki e-przelew, oferowany przez przez agentów rozliczeniowych (w tym tzw. integratorów płatności). I to właśnie ta metoda zapłaty za zakupy w sieci bardzo szybko zdobywa popularność. Ze wspomnianego wyżej badania wynika, że transakcji za pośrednictwem tego typu rozwiązań dokonuje 42 proc. użytkowników e-sklepów oraz  50 proc. aukcji internetowych. Odsetek osób korzystających z usług integratorów płatności wzrósł w przypadku e-sklepów o 19 pkt proc., a aukcji o 13 pkt proc. w porównaniu z poprzednim rokiem.

Na czym polega szybki e-przelew? Otóż wybierając tę formę płatności na stronie sklepu internetowego, automatycznie jesteśmy przenoszeni na stronę logowania  w serwisie transakcyjnym własnego banku. Po tym, jak wpiszemy login i hasło, system prosi nas jedynie o potwierdzenie wykonania płatności i jej autoryzację – zwykle hasłem  jednorazowym. Wszystkie dane do przelewu, a więc nazwę odbiorcy, tytuł przelewu, kwotę oraz  numer rachunku, wypełnia za  nas system transakcyjny. Taka  forma płatności jest o wiele wygodniejsza niż przelew tradycyjny. Ponadto sprzedawca od razu po wykonaniu przez nas przelewu otrzymuje informację o tym, że płatność wykonaliśmy. Dzięki temu niemal  natychmiast może przystąpić do wysyłki towaru, co wydatnie skraca czas oczekiwania na zamówiony produkt.

Okazuje się jednak, że tę formę płatności można jeszcze uprościć. I są  przyczyny, dla których warto to robić. Jak mówi prezes jednego z największych sklepów internetowych w Polsce, wciąż dużym problemem dla handlu internetowego jest porzucony koszyk. To zjawisko polegające na tym, że klient przechodzi cały proces dokonywania zakupów w internecie, ale nie finalizuje go, ponieważ ma problemy z dokonaniem płatności. Aż  za 50 proc. porzuconych koszyków odpowiadają właśnie kłopoty z wykonaniem transakcji płatniczej. Szef sklepu internetowego jest więc zdania, że gdyby wprowadzić jeszcze prostszy sposób płacenia za zakupy w sieci niż e-przelew, porzuceń byłoby znacznie mniej.

Pomysł, jak to zrobić, znalazł jeden z integratorów płatności. Uprościł e-przelew do maksimum, a  więc do jednego kliknięcia. Aby móc korzystać z tego rozwiązania, należy jednak najpierw zarejestrować się w systemie. Później, po zalogowaniu do niego, płacenie sprowadza się do zatwierdzenia płatności. Ta forma transakcji ma wszelkie zalety e-przelewu, bo odbiorca pieniędzy od razu dostaje informację, że płatność została zlecona i może przystąpić do wysyłki. Ponadto system nie musi przenosić kupującego na stronę jego banku – transakcja odbywa się na stronie sklepu. Niestety, są i wady. Kupujący musi być klientem konkretnych banków, wskazanych przez integratora płatności. Z systemem ekspresowego e-przelewu musi być bowiem zintegrowany rachunek w konkretnym banku.

Karta na pomoc

Być może więc jeszcze lepszym rozwiązaniem będzie pomysł na płatności internetowe, który w tym roku wprowadzi jedna z organizacji płatniczych. Organizacja ta rozmawia na ten temat z  kilkoma bankami. Do końca tego półrocza ma je wprowadzić kilka banków, a pierwszy z nich zrobi to już w marcu. Chodzi o wirtualny portfel, do którego będzie można podpiąć  wszystkie posiadane przez siebie karty płatnicze. Jeżeli przejdzie się ten proces – płatności mają się odbywać, podobnie jak przy rozwiązaniu opisanym wyżej, za jednym kliknięciem. Organizacja płatnicza podkreśla, że jej propozycja jest o tyle wygodna dla klienta, że niezależnie od tego, w którym banku ma kartę, będzie mógł skorzystać z jej rozwiązania. Mało tego, do wirtualnego portfela będzie mógł nawet podpiąć kartę z logo innej organizacji płatniczej. Zaletą tego rozwiązania jest to, że nie trzeba na nowo budować sieci akceptacji. To znaczy wszystkie te sklepy, które dziś przyjmują płatności kartami bankowymi, będą akceptować także płatności przy wykorzystaniu wirtualnego portfela.

Tymczasem płatności kartą również zyskują na znaczeniu w polskim internecie. Zgodnie z cytowanym wyżej badaniem, z płatności kartą korzysta 28 proc. klientów sklepów internetowych oraz 18 proc.  uczestników aukcji. Ta forma płatności niesie ze sobą jednak pewne niedogodności, podobnie zresztą jak tradycyjne przelewy bankowe. Chodzi o to, że płacąc kartą w internecie klient również jest zobowiązany do wypełniania wielu pól i wprowadzenia wielu danych. Ponadto istnieje czynnik ryzyka w postaci konieczności podania kodu autoryzacyjnego, znajdującego się na odwrocie karty płatniczej. Nieuczciwy sprzedawca, znając ten kod, może wykorzystać go do kradzieży pieniędzy z karty. Jeszcze innym zagrożeniem jest możliwość wykradzenia danych posiadacza karty z bazy sklepu internetowego. Kilka takich przypadków odbiło się ostatnio głośnym echem w Stanach Zjednoczonych. W tamtejszych sklepach kupowali także nasi rodacy. Nie wiadomo, czy są wśród osób, których dane padły łupem złodziei.

Warto dodać, że tego rodzaju zagrożenia nie dotyczą klientów polskich sklepów  internetowych, które korzystają z usług licencjonowanych dostawców usług płatniczych i integratorów płatności. Dane karty wprowadzane są na bezpiecznej stronie takiego pośrednika i takich rozwiązań należy używać.

Być może więc lepszym sposobem na dokonywanie płatności internetowych jest skorzystanie z propozycji banków wprowadzających różnego rodzaju rozwiązania w zakresie płatności mobilnych. Systemy te stwarzają także możliwości dokonywania operacji w sklepach internetowych. Większość z nich umożliwia przelewanie  pieniędzy bezpośrednio z aplikacji mobilnej zainstalowanej na telefonie komórkowym. Aplikacja ta oczywiście musi być skojarzona z rachunkiem bankowym, prowadzonym przez bank,  który administruje systemem. Warunkiem użycia systemów mobilnych do płatności w internecie jest jednak podpisanie przez sklep odpowiedniej umowy z bankiem oferującym płatności mobilne i zainstalowanie na stronie sklepu odpowiedniego modułu transakcyjnego.

SMS przy małych kwotach

Sondaż na temat preferowanych form płatności za zakupy w  internecie wskazuje, że wciąż bardzo duży udział ma w nich gotówka. Polacy płacą nią przy odbiorze towaru zamówionego w sieci. 59 proc. korzystających ze e-sklepów oraz 52 proc.  kupujących na aukcjach deklaruje, że realizuje płatności w taki sposób. Co ciekawe, sporo jest osób, którym zdarza się płacić za towar kupiony w internecie bezpośrednio w siedzibie sprzedającego. To ci, którzy preferują osobisty odbiór zakupionych produktów. W ten sposób płatności realizuje 14 proc. klientów e-sklepów oraz 11 proc. korzystających z aukcji. Niestety, badanie nie pokazuje, jak dużo spośród nich płaci gotówką, a jak dużo np. kartą płatniczą.

W segmencie mikropłatności w sieci, których wartość nie przekracza 20 zł, niepodzielnie króluje usługa SMS Premium. Jednak biorąc pod uwagę sprzedaż w internecie jako całości, jest to najrzadziej wykorzystywana forma płatności. Korzysta z niego jedynie kilka procent kupujących w sieci. Zasada działania tej usługi jest prosta: klient wysyła krótką wiadomość tekstową na podany przez sprzedawcę numer. Opłata doliczana jest do jego rachunku telefonicznego. SMS-em zwrotnym klient otrzymuje kod, który gwarantuje dostęp np. do treści w internecie.

Niepodważalną zaletą tego rozwiązania jest łatwość przeprowadzenia transakcji, bo nie trzeba logować się do systemu transakcyjnego banku czy wprowadzać danych z karty kredytowej. Nawet nie trzeba mieć konta osobistego, wystarczy komórka. Wadą SMS-ów Premium jest cena, jaką za obsługę takich transakcji płacić muszą sprzedawcy, np. wydawnictwa dostarczające treść w sieci. W zależności od  obsługującej system firmy oraz notowanych obrotów prowizja wynosić może od 45 do nawet 55 proc. kwoty transakcji.

Zdaniem specjalistów rola nowoczesnych form płatności w sieci  będzie rosła. Podkreślają oni jednak, że płatności online nie zawsze są rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich sklepów i klientów. Pamiętać trzeba o ukrytych kosztach  transakcji, którymi często obarczany jest klient. Co więcej są branże, w których produkt powstaje dopiero na zamówienie klienta i możliwość zapłacenia całej kwoty po odbiorze zamówienia będzie dla niego bardziej komfortowa.

Wypełnij ankietę: http://gospodarka.dziennik.pl/platnosci-mobilne/ankieta-nbp

Projekt realizowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej.

Autor: Grzegorz Stanisławski