Z prognoz wynika, że za dwa lata działające w Polsce banki będą prowadziły ponad 57 mln kont osobistych. To o ok. 12 mln więcej niż obecnie. Choć już teraz liczba rachunków przekracza liczbę mieszkańców naszego kraju, wliczając w to małoletnie dzieci i starców. To oznacza, że część dorosłych osób ma więcej niż jedno konto. Po co komuś więcej niż jeden rachunek? Odpowiedź jest dosyć prosta – to tania i niezwykle wygodna usługa. W dodatku w ostatnich latach instytucje finansowe bardzo ją rozwinęły i udoskonaliły, dzięki czemu klienci zyskali dostęp do pieniędzy oraz możliwości przeprowadzania operacji 24 godziny na dobę przez wszystkie dni w roku.

Jeszcze kilka lat temu rachunek umożliwiał niemal tylko dostęp do pieniędzy przy pomocy karty debetowej oraz dokonywania transakcji w niektórych sklepach. Ale i o bankomaty, i o sklepy akceptujące plastikowe pieniądze łatwo było tylko w dużych miastach. Jeszcze na początku tego wieku liczba bankomatów (ATM – Automated Teller Machine) w naszym kraju wynosiła ok. 6 tys., gdy obecnie ponad trzy razy tyle, a terminali POS (Point of Sale) – kilkadziesiąt tysięcy, gdy teraz ponad 300 tys.

W dodatku rosnąca konkurencja wymusiła spadek cen. W rezultacie klienci bez problemu znajdą bankomat, z którego wypłacą pieniądze bez prowizji, gdy do niedawna za darmo było pobranie gotówki z maszyn banku, w którym mieliśmy rachunek. Jednak instytucje finansowe poszły na rękę klientom i podpisywały umowy partnerskie pomiędzy sobą oraz z niezależnymi operatorami – Euronetem, eCardem, Cash4You, Global Cash Solutions SA.

Elektroniczny portfel

Banki zazwyczaj za prowadzenie podstawowego rachunku nie pobierają pieniędzy. Zazwyczaj, bo często mają w zamian za to jakieś oczekiwania wobec klienta. Jeden z największych banków detalicznych oferuje np. konto darmowe. Co oznacza, że za darmo jest prowadzenie rachunku, karta debetowa, krajowe przelewy, o ile klient robi je sam przez internet, zlecenia stałe i wypłata z ponad 4 tys. bankomatów własnych banku i partnerów, z którymi ma podpisane umowy. Jednak ROR jest bezpłatny tylko wówczas, gdy co miesiąc wpływa na niego przynajmniej 1500 zł. W przeciwnym razie opłata wynosi 6,90 zł miesięcznie, czyli ponad 8o zł rocznie. Karta jest za darmo, jeśli klient dokona nią operacji za przynajmniej 250 zł miesięcznie. W przeciwnym razie kosztuje niemal 3 zł, czyli więcej niż 30 zł rocznie. W sumie jeśli posiadacz konta nie spełni podstawowych wymogów banku, może go to kosztować około 120 zł.

W kolejnym banku detalicznym ze ścisłej czołówki to klient decyduje, czy płaci, czy nie płaci. Za prowadzenie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego np. ok. 6 zł. Jednak osoby regularnie wpłacające wynagrodzenia czy stypendia w kwocie minimum 500 zł miesięcznie konto mają za darmo. Opłata za kartę debetową wynosi prawie 4 zł miesięcznie. Ale wystarczy dokonać nią kilka transakcji w każdym okresie rozliczeniowym, by była za darmo.

W efekcie klienci aktywni oszczędzają, a nieaktywni mogą wpłacić do kasy tej instytucji finansowej znów ok. 120 zł.

Ustawieniem prowizji instytucje finansowe zmuszają posiadaczy kont, by z nich korzystali. W ten sposób eliminują osoby, które w okresie promocji rachunków, gdy zwykle maksymalna liczba usług jest bezpłatna, otwierali je bez zastanowienia, by następnie nigdy z nich nie skorzystać.

Przez to, że wybór ofert jest ogromny i bardzo zróżnicowany, klienci także muszą zastanawiać się przy wyborze lub zmianie konta, jakie usługi są im konieczne, a jakie zbędne. Jeśli ktoś często sięga po gotówkę, powinien wybrać bank z jak najszerszym dostępem do sieci bezpłatnych bankomatów. I tak np. niektóre instytucje finansowe nie pobierają prowizji od wypłat z żadnej maszyny w kraju, a jest ich w sumie ok. 20 tys.

Inne proponują wypłaty bez prowizji tylko w części – np. jednej czwartej, bankomatów w kraju, ale do tego dokładają możliwość wypłat bez prowizji z ATM-ów za granicą, które należą do spółek z ich grupy kapitałowej. Z czego wniosek, że osoby często podróżujące za granicę powinny zastanowić się nad ofertą instytucji proponujących jak największą sieć darmowych bankomatów na świecie.

Nie tylko portmonetka

Ale zaletą posiadania konta osobistego jest nie tylko łatwy dostęp do gotówki. W zasadzie jego ideą jest pieniądz elektroniczny, czyli wykonywanie wszelkich operacji – od płatności w sklepach poprzez rozliczenia np. ze spółdzielnia mieszkaniową, operatorami telefonii komórkowej, dostawcami energii etc., bez fizycznego użycia pieniędzy. W dodatku wykonywanie ich tanio. Dlatego już wszystkie instytucje komercyjne oferują klientom konto z dostępem do internetu. Dzięki temu wszelkich płatności możemy dokonywać sami przez komputer, tablet, a nawet z komórki. Przewaga samodzielnego dokonywania tych operacji nad złożeniem stałych zleceń do banku jest taka, że na bieżąco kontrolujemy rachunki. Decyzję o płatności podejmujemy, kiedy chcemy, wówczas gdy mamy niezbędne środki na koncie.

Jeszcze kilka lat temu, gdy banki chciały rozpropagować korzystanie z płatności/przelewów przez internet, usługa była bezpłatna. Teraz kosztuje – ok. 2 zł za przelew (przy czym przelewy w ramach tego samego banku zwykle są bezpłatne). Jednak to i tak mniej, niż za niektóre przelewy pobierają placówki poczty czy oddziały bankowe. Do tego oszczędzamy czas, bo nie musimy w tym celu wychodzić z biura lub domu i stać w kolejkach. Jak podaje Związek Banków Polskich, obecnie aktywnie z bankowości internetowej korzysta już niemal 12 mln klientów, choć zdecydowanie więcej, bo ponad 21 mln ma podpisane z instytucjami finansowymi umowy o dostępie do tej usługi.

Oszczędności i kredyty

Korzyść z bankowości internetowej to zresztą nie tylko możliwość dokonywania przelewów i stała kontrola nad wpływami i wypływami z rachunku. Stwarza ona także dostęp do zdecydowanie szerszej oferty – np. gromadzenia oszczędności bez konieczności wizyt w oddziale. To przez internet możemy otwierać lokaty lub konta oszczędnościowe. Pieniądze na pierwszych gromadzimy, na określony czas. Drugie są przydatne wówczas, gdy chcemy oszczędzać, ale nie wiemy na jak długo możemy zablokować gotówkę. ROR-y, choć są za darmo, to również na nich nie zarabiamy. Albo w ogóle nie są oprocentowane, albo stawka wynosi ułamek procenta, znacznie poniżej inflacji. Konta oszczędnościowe dają nam stopę zwrotu powyżej inflacji, jednak pod warunkiem, że korzystamy z nich rozsądnie. Zwykle tylko jedna wypłata z konta i jedna wpłata na nie są za darmo. Za pozostałe klienci płacą. W efekcie zbyt częste wpłaty i wypłaty spowodują, że opłaty zjedzą zyski. Mało, to klient zacznie dopłacać bankowi za możliwość lokowania pieniędzy.

Kolejnym pożytkiem korzystania z bankowości internetowej jest możliwość zamówienia tą drogą karty kredytowej. Obecnie to takie plastikowe pieniądze zastępują stopniowo, niegdyś bardzo popularne, linie debetowe w ROR. Wysokość limitu na karcie, podobnie jak wysokość linii debetowej, zależą do zdolności finansowej klienta. Zaczyna się już od kilkuset złotych. Za wydanie karty bank pobiera roczną opłatę. Jej wysokość jest bardzo zróżnicowana – od 30 zł do nawet kilkuset w przypadku kart bardzo prestiżowych. Jednak instytucje finansowe często rezygnują z jej pobierania, jeśli klient aktywnie korzysta z tego plastikowego pieniądza. Jedne instytucje oczekują, by przeprowadził nim w ciągu roku transakcje na kilkaset złotych, inne na kilka tysięcy. Ważne jest natomiast, by dług spłacać w tak zwanym okresie bezodsetkowym – w zależności od banku wynosi on 52–56 dni. Po tym okresie klient od niespłaconej kwoty płaci oprocentowanie jak za kredyt.

Zaletą karty kredytowej, oprócz tego, że zyskujemy dostęp do dodatkowego finansowania w każdej wybranej przez nas chwili, jest cały pakiet usług dodatkowych. Podstawowe to choćby pakiety ubezpieczeń dla właściciela i często jego najbliższej rodziny od zdarzeń losowych w podróży – np. utraty bagażu.

Usługi dodatkowe

Posiadanie ROR z dostępem do usług bankowości elektronicznej to także idealne rozwiązanie dla aktywnych inwestorów – daje dostęp do rachunku maklerskiego i możliwość szybkiego nabywania i zbywania akcji czy jednostek funduszy inwestycyjnych.

Ponadto do takiego konta można także otworzyć subkonto walutowe. W ostatnich latach klienci najczęściej wykorzystują je do samodzielnego kupowania walut i odkładania pieniędzy na spłatę rat kredytów hipotecznych w walutach. Jednak ich zastosowanie jest szersze, szczególnie dla osób często podróżujących. Do takich subkont wydawane są karty debetowe. A to oznacza, że klienci mogą płacić i pobierać pieniądze z bankomatów bez narażania się na koszty związane z przeliczaniem kursów walut.

W efekcie posiadanie konta może dać ogromne oszczędności. Pod warunkiem jednak, że dobierzemy je odpowiednio do swoich zachowań płatniczych.

Wypełnij ankietę: http://gospodarka.dziennik.pl/platnosci-mobilne/ankieta-nbp