Kryzys, więc Polacy napadają na banki
Brak pracy, żadnych oszczędności - nic więc dziwnego, że w kryzysie ostro wzrosła ilość napadów na banki. Przestępcy wybierają nie, jak na amerykańskich filmach, duże oddziały w centrum miasta, a małe, słabo zabezpieczone agencje. To, według policji, może być najgorszy rok od rekordowego 2002, w którym było najwięcej napadów.
- Niemcy będa potęgą. Za cztery lata
- Napad na bank. Helikopter krąży nad stolicą
- Wpadł po 30 latach, bo pił na ulicy
- Strażnicy pobili i zwyzywali geja w krzakach
- Ten bandyta napadł na bank. Znasz go?
- Ukradli broń z TVP, napadli na sklep
- Dla roli dali się wsadzić za kratki
- Okradał banki. Za czwartym razem wpadł
- Unia nie pozwoli bankom naciągać klientów
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Atrapa pistoletu w ręku, pończocha na twarzy i po kilku minutach przestępca z łupem w reku ucieka z budynku. A, że małe agencje nie mają kamer, czy ochrony, to nie ma szans złapać bandyty. A ilość napadów gwałtownie wzrostła od lipca - to może być więc najgorszy rok dla banków, od czasów 2002, w którym było 88 rabunków - ostrzega "Gazeta Wyborcza".
>>>Okradał bank. Za czwartym razem wpadł
Będzie gorzej, bo w tym roku z więzień zaczęli wychodzić sprawcy najgorszych napadów na bank. Policja radzi więc bankom zabezpieczać banknoty farbą, czy też montowanie specjalnych śluż w wejściu do budynków, w których utkwi bandzior. Bankowcy jednak twierdzą, że ich instytucje i tak są najbezpieczniejsze w Europie, w napadach nikt nie ginie, a rocznie nie znika więcej niż milion euro. Tak więc wszystko pod kontrolą.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!