Minister finansów Jacek Rostowski przestał triumfalnie ogłaszać jak to polska gospodarka jest najlepsza w Europie. Mamy gigantyczny deficyt rzędu 52 miliardów złotych, który przekroczy 55 procent PK. A to, według prawa oznacza, że w przyszłym roku budżet nie może być zadłużony.

>>>Wielka dziura budżetowa. Będzie rekord

Rząd próbuje więc załatać budżet czym tylko może. Premier planuje dostać z wyprzedaży pańśtwowego mająku 30 miliardów, jednak to jest mało prawdopodobne. Dlatego, jak zwykle, za dziurę w budżecie zapłaci każdy z nas - ujawnia "Polska", która dotarła do tajnych, rządowych planów. Nie dość, że w górę pójdzie podstawowa stawka VAT, to resrot finansów podniesie akcyzę na papierosy, benzynę i alkohol. Po kieszeni dostaną także ci, którzy budują dom, czy wychowują dzieci. Bo rząd zlikwiduje ulgi na materiały budowlane i ubrania dla dzieci.

Eksperci nie mają złudzeń, że to odbije się na kursie złotego. Nasza waluta, po okresie umacniania się, runie. Możemy więc zapomnieć o euro poniżej 4 złotych, czy tanich ratach we franku.