39 rannych, 169 zatrzymanych. Oto bilans ataku 150 ochroniarzy na gorzelnię w Nowej Kachowce. Staranowali najpierw bramę wjazdową a potem zaczęli strzelać z broni mysliwskiej do oddziałów broniących gorzelni. Te także odpowiedziały ogniem i gazem łzawiącym. Obie strony używały też do "negocjacji" gumowych kul i pałek. Rannych było tylu, że zabrakło karetek, by udzielać pomocy. "Zebranie zarządu" musieli rozpędzić antyterroryści.

>>>Strzelanina pod supermarketem w stolicy

O co poszło? Zarząd chce odwołac dyrektora fabryczki koniaku. Ten jednak nie ma zamiaru zrezygnowac i nie przyjmuje decyzji o zwolnieniu do wiadmości. Okopał się w firmie i zatrudnił własnych ochroniarzy, by nie dali go wyrzucić. Ciekawe jakich argumentów zarząd użyje w następnej rundzie "negocjacji".