Rząd zamawia statki w Chinach. Bo są tańsze
Statki dla Polskiej Żeglugi Morskiej, największego krajowego armatora, zbudują... Chińczycy. Choć budowa masowców mogłaby pomóc polskim stoczniom, to jednak PŻM woli kupować statki w Chinach, bo tam są tańsze.
- Stoczni nie uratują nawet Katarczycy?
- Stoczniowcy do Tuska: Nie chcemy zwolnień!
- Najwięcej aut sprzedaje się w Chinach
- Stocznie to najgorszy biznes świata
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Tym razem na budowie statków dla Polskiej Żeglugi Morskiej zarobią Chińczycy - czytamy w "Naszym Dzienniku". I choć rządowy kontrakt na budowę masowców mógłby pomóc polskim stoczniom, to jednak armator woli kupować statki w Chinach. Dlaczego? Bo są tańsze.
>>> Kontenerowiec dowiezie cię na wakacje
PŻM już od kilku lat nie kupuje statków w polskich stoczniach. Jak tłumaczy Krzysztof Gogol, rzecznik armatora, powodem są przede wszystkim wysokie koszty produkcji nad Wisłą. Masowce składają się głównie ze stali, a ta jest nawet kilka razy tańsza na Dalekim Wschodzie. W Chinach średniej wielkości masowiec kosztuje około 30 mln dolarów, zaś w Polsce aż o kilka milionów dolarów więcej
Zdaniem Karol Guzikiewicza, wiceprzewodniczącego "Solidarności" Stoczni Gdańsk, kupowanie masowców w innych krajach to skandal. Podobnie uważa kpt. Zbigniew Sulatycki, który twierzi, że produkcję statków w Polsce powinno wesprzeć państwo. Jako przykład podaje Niemcy, gdzie na ten cel rząd przeznacza miliardy euro.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!