Gigantyczne przekręty w Banku Watykanu
Wielki skandal wybuchł w Stolicy Piotrowej. Oburzenie jest tym większe, że afera dotyczy instytucji zaufania publicznego. Pewne jest, że Bank Watykanu prał brudne pieniądze. Ale to jeszcze nie wszystko, bo pośredniczył również w przekazywaniu gigantycznych łapówek włoskim politykom.
- Watykan uruchamia sklep internetowy
- Watykan podwyższa wiek emerytalny
- Watykan: UFO może istnieć
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Archiwa nieżyjącego już prałata Renato Dardozzi ujrzały światło dzienne dzięki książce "Watykan sp. z o.o." dziennikarza Gianluigiego Nuzzi, która od kilku tygodni nie schodzi z list bestsellerów we Włoszech - podaje "Gazeta Wyboorcza".
Prałat Dardozzi pracował w Instytucie Dzieł Religijnych prawie 30 lat. Jego zadaniem było m.in. uzdrowienie banku po przekrętach, do których dochodziło w systemie w latach 70. Jednak Dardozziego coraz bardziej rozczarowywała postawa wielu wysoko postawionych duchownych, więc postanowił zbierać kopie dokumentów jako dowód ich oszustw.
>>> Watykan zbankrutuje przez Polaka?
Jak wynika z archiwów Dardozziego, Bank Watykanu tkwił po uszy w centrum afer korupcyjnych, których ofiarami padły na początku lat 90. wszystkie większe partie polityczne we Włoszech. Przykładem jest głośne niegdyś śledztwo dotyczące przekształceń własnościowych w koncernie chemicznym Enimont. "Nasze dochodzenie utknęło na dobre, kiedy zaczęliśmy badać zaangażowanie Watykanu w tę sprawę. Kościół odmówił współpracy" - tłumaczy były prokurator antykorupcyjny Antonio Di Pietro. Łapówka, która mogła wynieść nawet 300 mln dolarów, została ponoć przelana za pośrednictwem banku Watykanu, czyli poza zasięgiem włoskiego nadzoru bankowego i prokuratury.
Jak te kompromitujące dowody trafiły do rąk Nuzziego? Dardozzi, który pod koniec lat 90. przeszedł na emeryturę, ukrył dwie walizy z tajnymi dokumentami w szwajcarskiej wiosce. W swoim testamencie zażyczył sobie, by opublikować je po jego śmierci. "Niech ujawnienie dawnych oszustw ustrzeże Kościół przed kolejnymi łotrami" - napisał. Prałat zmarł w 2003 r.
>>> Watykan uznał wielkość pisarza geja
"Wykonawcy jego woli szukali osoby, która opracuje archiwum bez antykościelnej zaciekłości. Wybrali mnie przed rokiem. Nie pisałem przeciw Kościołowi, lecz przeciw naiwności jego przywódców, którzy w sprawie finansów zaufali złym ludziom" - tłumaczy Gianluigi Nuzzi. Autentyczności archiwum Dardozziego nie kwestionują we Włoszech nawet prokościelni watykaniści.









































~Jezus Hrystus ZMATWYCHWSTAŁY2010-10-21 19:33
Pod latarnia najciemniej, stare to prawda. Diabeł szuka popleczników nie w ubogich a wielkich tego świata, którzy są w stanie realizować szatańskie dzieło ubierając je w piękne słowa, gesty, układy itd. Nakazywać, zakazywać. Państwo ma podatki kościół ma datki, na komisariatach przesłuchują w konfesjonałach wysłuchują, czego rząd z narodem przeforsować nie może kościół mu w tym dopomoże. Lud żyje jak w total hipnozie - spanko, dymanko, rabotanie, papusianie, skóra fura i komóra, byle szpan. Szpan - TOTAL SZPAN.
Szukają rządzący RP pieniędzy - jest ich wokół sporo: 1) Rozwiązanie umowy konkordatowej z Watykanem a przybędzie kilka miliardów. 2) Wprowadzenie podatku kastracyjnego od wartości posiadanego mienia, który obowiązywał by wszystkich posiadaczy na terenie RP i tu kolejne miliardy... To nie czary mary a realia, o których Naród będzie mówił bo dzieje się niesprawiedliwość wielka. Amen
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!