"To nowy rozdział w historii naszej firmy" - powiedział Ghons. Nissan najbardziej ze wszystkich czołowych koncernów stawia na tę nową technologię. Z konkurencją zamierza walczyć ceną, choć nie wiemy, ile będzie trzeba zapłacić za Leafa.

Jednak prezes zapewnił, że cena będzie przystępna. Można się więc spodziewać ceny niższej niż aut hybrydowych - takich jak Toyota Prius czy Honda Insight, które kosztują w Polsce 60-70 tysięcy złotych. Prezes Ghosn dodał jednak, że te auta też emitują spaliny, a Leaf nie.

Barierą jest konieczność regularnego ładowania auta. Leaf po przejechaniu około 160 kilometrów musi był podłączony do prądu. Prędkość maksymalna samochodu to 140 kilometrów na godzinę.

>>> Elektryczne auta z Polski ruszają na drogi

Nissan, choć bardzo zaangażowany w ten projekt, zamierza rozwijać się także w segmencie aut o napędach hybrydowych i tradycyjnych. "Samochody na prąd w 2020 roku będą miały 10 proc. udział w rynku. Reszta będzie należała do pojazdów o tradycyjnych napędach" - powiedział podczas niedzielnej ceremonii Carlos Ghosn.