Sprzedaż stoczni to zwolnienie 9200 pracowników. Każdy z nich ma dostać od 20 do 60 tysięcy netto odprawy. Będą więc kosztować 370 milinów złotych. To jednak nie wszystkie koszty, które musiał ponieść budżet. Bo trzeba jeszcze utrzymać majątek zakładów, do czasu przejęcia go przez inwestora. A to koszty nie mniejsze od 540 milionów - pisze "Puls Biznesu".

To z kolei oznacza, że państwo wydało ponad 900 milionów na przygotowanie zakładów na sprzedaż. Przypomnijmy, że stocznie poszły za 450 milionów złotych. Łatwo więc wyliczyć, że skarb państwa do transakcji dołożył drugie 450 milionów.

>>> Rząd sprzedał stocznię za grosze

Jednocześnie minister skarbu Aleksander Grad zapewnia, że stocznie będą produkować statki. Twierdzi, że otrzymał deklaracje inwestorów, którzy kupili majątki.

"Inwestor zapowiedział, że będzie i w jednej i w drugiej stoczni kontynuował produkcję. W związku z tym pozostawmy to mądrości inwestora. Nie po to ludzie kupują i wydają duże pieniądze, żeby potem coś likwidować" - mówił minister na antenie Polskiego Radia. Powiedział również, że wszelkie informacje dotyczące inwestora będą podane po 6 czerwca, czyli po sfinalizowaniu transakcji.