"Jeśli nie podejmiemy odpowiednich kroków, istnieje ryzyko nadejścia poważnego kryzysu humanitarnego i społecznego o bardzo istotnych konsekwencjach politycznych. Decydujące znaczenie mogą mieć posunięcia stymulacyjne" - oznajmił w dzienniku "El Pais".

Prezes podkreślił, że to, co się rozpoczęło jako wielki kryzys finansowy i przeobraziło się w głęboki kryzys gospodarczy, zmierza obecnie w kierunku kryzysu bezrobocia. Podkreślił, że nie można do tego dopuścić. "Jeśli stworzymy infrastrukturę, która da ludziom pracę, może to być metoda na włączenie wyzwań krótkoterminowych do długoterminowej strategii" - zaznaczył.

>>> Gdzie są nasze oszczędności?

"Moim zdaniem w obecnej sytuacji nikt nie wie naprawdę, co się stanie, i lepiej być przygotowanym na wszelkie niespodziewane okoliczności. Istnieje coś, co nazywam +czynnikiem X+, którego nigdy się nie spodziewamy, tak jak grypy" - dodał Zoellick.

Prezes wyróżnił Amerykę Łacińską. Jego zdaniem poważny kryzys jej nie grozi. O naszym regionie wypowiedział się mniej optymistycznie. "Europa Wschodnia jest w delikatnej sytuacji, zwłaszcza państwa bałtyckie czy inne, jak Rumunia" - powiedział. Ostrzegł przed zagrożeniami związanymi z protekcjonizmem i narastaniem zadłużenia prywatnego w gospodarkach wschodzących. Dodał, że ryzyko powtórzenia się wielkiego kryzysu z lat 30-tych jest niewielkie, ale nie można go wykluczyć.

>>> Jest kryzys więc pijemy coraz więcej