Polska stała się ofiarą fatalnej atmosfery wokół całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Zdaniem prof. Stanisława Gomułki, byłego wiceministra finansów, gwałtowne załamanie gospodarek Ukrainy, Rosji, konflikty polityczne między tymi krajami oraz olbrzymi deficyt obrotów bieżących krajów bałtyckich, Węgier, Rumunii i Bułgarii najbardziej zaszkodziły Polsce.

W efekcie tych zdarzeń w ostatnich tygodniach kraj mogło opuścić nawet 30 mld złotych. Zdaniem eksperta na ten wypływ kapitału nie miały wpływu spowolnienie gospodarcze czy kłopoty z opcjami. - Polska jest dla inwestorów krajem wysokiego ryzyka z powodu kłopotów ze spłatą zadłużenia zagranicznego w latach 80. Ten fakt jest teraz istotny.

Podobnie ważne, zdaniem Gomułki, jest postępowanie rządu w sprawie deficytu budżetowego. Trzymanie w ryzach finansów publicznych oraz niski deficyt na rachunku obrotów bieżących, na poziomie 5 proc., sprawiają, że Polska nie jest w sytuacji, w jakiej były rynki azjatyckie podczas kryzysu finansowego w 1998 r. - mówi ekonomista.