Ciąg dalszy spadków wartości indeksów giełdowych to skutek opublikowanego we wtorek zapowiedzi. Agencja Moody's oceniła, że ratingi niektórych europejskich banków mogą być obniżone, zwłaszcza te, które posiadają swoje oddziały w Europie Środkowo-Wschodniej. Analitycy agencji mieli zastrzeżenia zwłaszcza do innych krajów z naszego regionu, które są w znacznie gorszej sytuacji niż Polska. Niestety płacimy za to, że znajdujemy się w jednym koszyku.

Wyprzedaż banków na początku pracy warszawskiej giełdy to również efekt złego wyniku ING Banku Śląskiego, który został opublikowany w środę rano.

Pocieszające jest, że zwykle taka paniczna wyprzedaż zapowiada koniec spadków, przynajmniej na pewien czas. Do zmiany nastrojów może dojść wkrótce. Inne banki, zwłaszcza te największe, przedstawią swoje wyniki. Swoje opinie dotyczące regionu opublikuje kilka agencji. Jeśli złe wyniki ING oraz rating Moody's będą odosobnione, to zarówno polska waluta, jak i giełda powinny zyskiwać.

Przed południem złoty zaczął się umacniać. Zapewne to tylko korekta i chęć realizacji zysków. Jednak wypowiedź szefa klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniewa Chlebowskiego też mogła pomóc złotemu. Uważam, że nie uda nam się przyjąć wspólnej waluty zgodnie z planem. Zgadzam się z opinią Krzysztofa Rybińskiego, który powiedział, że Komisja Europejska nie wpuści nas do strefy euro przy tak tanim złotym.

Umocnienie złotego to może być także efekt działań rządu na rynku walutowym. Premier mógł celowo powiedzieć, że interwencja zostanie podjęta, kiedy euro będzie kosztowało 5 zł, a zaczął działać wcześniej. Taka strategia jest trafna.