Jak twierdzi minister finansów, polski system finansowy jest zdrowy. Jest w dodatku tak zdrowy, że minister twierdzi, iż system nie przestał kredytować polskich firm. I tak oto system pozostaje zdrowy, za to gospodarka ma się coraz gorzej. Zmienić to mają rządowe poręczenia i gwarancje dla udzielających kredytów banków komercyjnych. Pytanie, czy takie działanie wystarczy, bo w dobie kryzysu banki są wyjątkowo ostrożne. Na razie wariant amerykański, czyli przejęcie prywatnych banków przez państwo, wydaje się ostatecznością, ale minister finansów pracuje już nad odpowiednią ustawą.

O tym dyskutowali w programie z cyklu „Wybierz gospodarkę” w Polsat News, przygotowanym we współpracy z „WSJ Polska”, politycy: Andrzej Orzechowski z Platformy Obywatelskiej, Maks Kraczkowski z Prawa i Sprawiedliwości, Eugeniusz Kłopotek z Polskiego Stronnictwa Ludowego i Stanisław Stec z klubu Lewicy, oraz eksperci: Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha, i Wojciech Szewko, ekspert Business Center Club.

Pan Robert Gwiazdowski twierdzi, że nie jest prawdą, iż banki nie udzielają kredytów. Proszę nam to wyjaśnić.

ROBERT GWIAZDOWSKI: Statystyki NBP mówią, iż w 2008 r. banki udzielały coraz więcej kredytów. W grudniu więcej niż w listopadzie, w listopadzie więcej niż w październiku. Natomiast dynamika przyrostu nowych kredytów była w grudniu największa od 12 lat. Zobaczymy, jak będzie, w styczniu.

MAKS KRACZKOWSKI: Statystyka pokazuje nam jednak, że dynamika kredytowa jest zupełnie inna.

A co ze słowami prezesów banków? Jerzy Pruski i Jan Krzysztof Bielecki mówią, że banki nie będą udzielały kredytów.

ROBERT GWIAZDOWSKI: Prezesi Pruski i Bielecki mówią, co oni mogą ewentualnie zrobić. Straszą nas, ale w zamian rząd straszy banki. Straszą się nawzajem. Pytanie jest, dlaczego się nawzajem straszą. Rząd zaczyna się obawiać, czy będzie mógł sprzedać za granicą swoje obligacje. Prawdopodobnie bardzo by chciał, by te obligacje kupiły polskie banki. Tak naprawdę wrogiem kredytobiorców jest rząd, nie banki.

Donald Tusk mówi, że banki nie będą celem rządowej pomocy. Dlaczego rząd straszy banki?

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: Rząd wcale nie straszy. Pomoc państwa jest skierowana do banków, ale tych będących w sytuacji nadzwyczajnej, wtedy kiedy instytucja finansowa będzie traciła płynność. Jest to wentyl bezpieczeństwa. Jednak głównym celem działań rządu w ramach programu stabilności i rozwoju będą przede wszystkim przedsiębiorcy – poprzez gwarancje kredytowe, które będą udzielane przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Czyli skoro banki nie chcą dawać kredytów, bo wolą kupować obligacje, to rząd będzie dawał gwarancje kredytowe?

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: To jest instrument, który rzeczywiście rząd może stosować. Drugim instrumentem jest trzymanie dyscypliny budżetowej. Trzeba trzymać deficyt na poziomie, jaki został założony.

Czy prawdziwa jest opinia, że teraz jest zdecydowanie trudniej otrzymać kredyt hipoteczny np. młodemu małżeństwu, gdyż trzeba mieć większy wkład własny? Co można zrobić w tej sytuacji?

EUGENIUSZ KŁOPOTEK: Teraz jest tak, że ten, kto najwięcej nabroił, czyli system bankowy, stoi z boku i umywa ręce. NBP cały czas robi pewne zabiegi dla wymiany pomiędzy bankami. A te jak nie udzielały kredytów, tak nie udzielają. Dzisiaj bardzo trudno jest uzyskać kredyt.

MAKS KRACZKOWSKI: Premier Donald Tusk zaznaczył, że pomoc będzie kierowana w stronę ludzi. Minister Rostowski przygotowuje specustawę, która będzie adresowana do instytucji rynku finansowego. Ja znam ten projekt i wiem, że są poważne zastrzeżenia co do jej konstytucyjności, ponieważ np. ustawa w jednym z projektów zakłada z mocy prawa wygaszenie praw pracowniczych i praw z tytułu umów cywilnoprawnych z pracownikami. Krótko mówiąc, zastępuje przepisy kodeksu pracy w sposób bardzo niejasny. Skazuje pracowników instytucji finansowych na niebyt, jeżeli chodzi o ich uprawnienia. Jest niedopracowana w wielu innych szczegółach. Odnosi się do przepisów, które nie istnieją. Jeżeli nie poznamy samego narzędzia do walki z kryzysem, to nie będziemy mogli rozmawiać.

Chcemy jednak mówić o oczekiwaniach przedsiębiorców. Czy ten kurek z kredytami dla firm zostanie przykręcony i co wtedy?

STANISŁAW STEC: Kurek już jest przykręcony. To, co pokazał pan Gwiazdowski, to są kredyty świąteczne. Natomiast przedsiębiorstwa, szczególnie małe i średnie, mają duże problemy, by uzyskać kredyty w bankach. Potrzeba jest uruchomienia gwarancji i poręczeń ze strony BGK. Przedsiębiorcy tego oczekują. Im to będzie szybciej, tym lepiej. Wtedy jest szansa, że wstrzymane zostaną zwolnienia i zahamowanie produkcji. Przedsiębiorstwa nie mają płynności i mają zatory płatnicze. Te zatory mogą się odbijać na płaceniu także podatków.

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: Najbardziej istotna jest kwestia limitu poręczeń i gwarancji. To jest niebywała kwota 40 mld zł. Limit, który był w 2008 r. – 15 mld zł – został wykorzystany w kwocie 3 mld zł.

Czy instrument gwarancji kredytowych rzeczywiście będzie działał? Czy to nie jest tak, że to jedynie łatwy kapitał dla banków?

ROBERT GWIAZDOWSKI: Mamy błędne koło. Minister Rostowski twierdzi, że państwo ma zwiększyć płynność finansową instytucji finansowych. Jednak płynności nie ma sam rząd, gdyż ma deficyt. Będzie musiał więc pożyczać m.in. od banków, by później im pożyczać. Banki mają tak naprawdę dużo pieniędzy, bo polskie depozyty wcale nie są małe. My w porównaniu z Amerykanami jesteśmy oszczędni.

MAKS KRACZKOWSKI: Obawiam się, że wkrótce dojdzie do tego, że będziemy mieli prywatyzację zysków oraz nacjonalizację strat.

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: Po to jest ta cała akcja, by nie było takiej sytuacji. Musimy dbać o pieniądze podatników i musimy nimi dysponować bardzo ostrożnie. Banki mają pieniądze i mogą udzielać kredytów.

Banki jednak mówią, że potrzeba zmniejszenia rezerw obowiązkowych. Czy to jest potrzebne?

STANISŁAW STEC: Nie ma takiej potrzeby. Najpierw niech banki wykorzystają środki, którymi obecnie dysponują. Jeżeli to się stanie, wtedy można myśleć o obniżeniu rezerw.

EUGENIUSZ KŁOPOTEK: Ja sądzę, że niedługo banki znajdą się w podobne sytuacji jak Rosja z gazem. Będą musiały odkręcić kurek z kredytami, bo same się uduszą.

WOJCIECH SZEWKO: Źródłem kryzysu w Polsce nie są banki. To głównie spadek popytu z zagranicy. głównie z Niemiec. Banki jak każda instytucja finansowa posiadają nadpłynność. Te banki, które będą oferowały kredyt, będą wygrywały na rynku komercyjnym. Jednak analitycy tych banków śledzą rynek.

A co z dyrektywami napływającymi do banków z ich central?

WOJCIECH SZEWKO: Nic dziwnego, że te centrale się tak zachowują, bo zostały poważnie dotknięte kryzysem. Państwa dofinansowały je miliardami dolarów. Gwarancje z BGK to jest temat zastępczy. To ma niewiele wspólnego z działaniem systemu finansowego. Główna część tej kwoty ma służyć i tak finansowaniu wykorzystania środków unijnych.

STANISŁAW STEC: Jeżeli chodzi o poręczenia w sprawie wykorzystania środków unijnych, to jest już to uregulowane. Poręczenia dla małych i średnich firm to już jest drugi etap, na który czekamy. Nie musi to być na realizację projektów unijnych, ale np. na bieżącą działalność.

ROBERT GWIAZDOWSKI: Małe i średnie firmy tak naprawdę bardzo dobrze dają sobie radę w Europie, nawet bez banków. 70 proc. polskich przedsiębiorstw z tego sektora nie korzysta w ogóle z kredytów.

Ale jeżeli chodzi o gwarancje i zabezpieczenia, kto będzie płacił, gdy firmy kredytów nie spłacą?

STANISŁAW STEC: Jeżeli firma padnie, to jest jej majątek, z którego można zabezpieczyć wierzytelności.

MAKS KRACZKOWSKI: Wiele banków w Polsce może się pochwalić lepszą kondycją niż ich centrale za granicą. Z kolei rozwiązanie pana posła Steca oznacza, że tak czy owak będzie musiał płacić podatnik. Nie możemy udzielać kredytów z powietrza w sposób nieodpowiedzialny. Bo to doprowadzi tylko do tego, że zapłaci podatnik.

Co jednak zrobić, by firmy przetrwały? Czy w ogóle coś robić?

MAKS KRACZKOWSKI: Przede wszystkim musimy mieć jednolitą diagnozę. Jeżeli chodzi o banki, to jest bardzo źle. Z kolei firmy ubezpieczeniowe mają się bardzo dobrze. Pytanie jest, czy będzie problem z udzielaniem kredytów.

WOJCIECH SZEWKO: Panika z udzielaniem kredytów to nie jest źródło kryzysu. Rząd nie ma zbytnich możliwości ingerowania w system finansowy. Rząd powinien przede wszystkim skupić się na tych działaniach, które może podejmować, np. zmniejszaniu barier dla firm i zwiększaniu w ten sposób popytu. My z utęsknieniem czekamy na działania rządu.

STANISŁAW STEC: Firmy potrzebują kredytów. Bariery są ważne, ale w tej chwili potrzebna jest płynność finansowa dla firm. To można zabezpieczyć właśnie kredytami.

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: Organizacje przedsiębiorców bardzo chwaliły nowelizację ustawy o podatku od towarów i usług, więc się trochę dziwię temu, co pan mówi. Znowelizowana została także ustawa o swobodzie działalności gospodarczej.

EUGENIUSZ KŁOPOTEK: Rząd podjął pewne kroki, moim zdaniem w dobrym kierunku. Zobaczymy, jak się zachowają banki.

Co zatem z propozycją nacjonalizacji banków w Polsce?

ROBERT GWIAZDOWSKI: Żeby znacjonalizować polskie banki, trzeba mieć pieniądze. Amerykanie mają pieniądze, my ich nie mamy.

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: Nie ma potrzeby w Polsce nacjonalizować banków. Prawo jest na wszelki wypadek. Musimy mieć instrumenty, które pozwolą nam reagować szybko. W naszym systemie finansowym tak naprawdę nie ma kryzysu.

Czy wspierając banki, które mają zagranicznych właścicieli, nie wspieramy tak naprawdę zachodnich systemów finansowych?

MAKS KRACZKOWSKI: Ważne jest to, by banki nie uciekały spod polskiego nadzoru. Ten funkcjonuje dobrze, o czym świadczy kondycja naszego sektora. Pytanie do rządu, w jaki sposób utrzymać mocny nadzór i taką sytuację, w której Polska na tle państw regionu wypada dobrze.

ROBERT GWIAZDOWSKI: Pytanie jest takie, czy polskie banki funkcjonują dobrze dzięki nadzorowi, czy dzięki gospodarce. Polska gospodarka jest jednak w innej sytuacji. Polski rynek kredytów hipotecznych jest inny niż w USA. Jest zdrowy.

WOJCIECH SZEWKO: Rząd nie musi ratować systemu bankowego, bo ten jest w dobrej kondycji.

ROBERT GWIAZDOWSKI: Pytanie jest, czy jesteśmy pewni, że nasz system bankowy jest w dobrej kondycji.

ANDRZEJ ORZECHOWSKI: Jesteśmy pewni, że jest w dobrej kondycji, bo nie ma toksycznych aktywów. Trudniejsza jest sytuacja zagranicznych właścicieli naszych banków.

opracował Adrian Prusik