Pół miliona Polaków powinno bać się o pracę
Aż jedna czwarta wszystkich dużych przedsiębiorstw przemysłowych była pod kreską w pierwszych trzech kwartałach 2008 roku - wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Eksperci ostrzegają, że deficytowe firmy nie mogą liczyć na kredytowanie swej działalności, więc są zagrożone bankructwem. Wyliczyli, że jeśli upadną, pracę w Polsce straci 519 tysięcy osób.
- Brytyjczyk nie da ci pracy. On jej nie ma
- Nie masz "strażaka"? Zamykaj firmę!
- W styczniu pracę straci milion Amerykanów
- Strach przed spadkami na giełdzie
- Ofiary rządowej stabilizacji biją na alarm
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W porównaniu do poprzedniego roku, w Polsce mamy o 35 proc. więcej firm pod kreską. To dopiero początek lawiny. W tym miesiącu już 83 proc. firm działających w Polsce odczuwało skutki
światowego kryzysu, a 93 proc. obawia się przyszłego roku - wynika z sondażu Business Centre Club. A to może oznaczać, że liczba firm deficytowych jeszcze bardziej się zwiększy. Co się
stało? "Firmy muszą ograniczać produkcję, ponieważ z powodu recesji na Zachodzie kurczy się popyt na rynkach zagranicznych" - mówi Monika Kurtek, ekonomistka banku BPH.
Takie decyzje nakręcają spiralę strat. Ekonomiści są zaniepokojeni, bo wcześniej firmy też miały problemy, ale wynikały one z innych przyczyn, które albo już straciły na znaczeniu, albo
stosunkowo szybko można było je naprawić. Spowodowane były na przykład znacznie szybszym wzrostem płac niż wydajności pracy, co sprawiało, że koszty wielu przedsiębiorstw rosły
nieproporcjonalnie do przychodów.
Teraz to już historia, bo pensje nie skaczą tak szybko jak przed rokiem. Problemem przestaje być też mocny złoty. Konrad Soszyński, ekonomista BGK, uważa, że część przedsiębiorstw mocno
ucierpiała z jego powodu. "Odczuły to na przykład firmy odzieżowe, które musiały zmagać się nie tylko z morderczą konkurencją Dalekiego Wschodu, ale także z tanim importem z
Zachodu" -mówi Soszyński.
Zdaniem Grzegorza Maliszewskiego, głównego ekonomisty Banku Millennium, ujemna rentowność niektórych firm była związana też z realizowanymi inwestycjami. "Prawdopodobnie dlatego aż
46 proc. przedsiębiorstw produkujących sprzęt i urządzenia RTV było pod kreską w pierwszych trzech kwartałach" - mówi Maliszewski.
Ekonomiści twierdzą, że niektóre firmy źle funkcjonują niezależnie od koniunktury. "Część przedsiębiorstw jest po prostu źle zarządzana i dlatego ich działalność jest
deficytowa" - twierdzi prof. Krystyna Strzała z Uniwersytetu Gdańskiego. Co więcej, fatalne wyniki mogą być też efektem przemyślanej kalkulacji. "Część firm celowo zawyża
koszty, aby nie płacić podatków" - twierdzi Soszyński. Nikt nie potrafi jednak powiedzieć, jak liczna jest to grupa.
Analitycy nie mają wątpliwości, że wzrost liczby firm przynoszących straty jest fatalny dla rynku pracy. "Aby ograniczyć koszty i poprawić kondycję finansową, firmy deficytowe
wprowadzają oszczędności" - mówi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK. Najpierw szukają ich w zmianie organizacji pracy i w lepszym wykorzystaniu materiałów. "Ale to często nie
wystarcza i wtedy decydują się na drastyczne redukcje zatrudnienia" - podkreśla Bujak.
Nie gwarantuje to jednak powodzenia. "Niektóre firmy deficytowe bankrutują, bo nie są w stanie przetrwać chudych lat, gdyż z powodu utraty zyskowności banki zamykają im dostęp do
kredytów" - twierdzi Bujak. Gdyby spotkało to wszystkie firmy będące pod kreską, pracę mogłoby stracić nawet 519 tys. osób. Tyle bowiem jest zatrudnionych w deficytowych
przedsiębiorstwach.










































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!