Sprowadzimy elektrownię atomową z Francji
Prezydent Francji ubił interes. Najpierw straszył restrykcjami dla polskich elektrowni węglowych emitujących dużo dwutlenku węgla. Mówił, że od 2013 roku prawa do tych emisji powinny być płatne, a prąd droższy. Zgodził się jednak na ustępstwa. Polska będzie płacić za emisje kilka lat później. W zamian musi kupić od Francji technologie do budowy elektrowni atomowej.
- "Ekolodzy pokrzyczeli swoje hasła i poszli"
- Chodnik zamienia kroki w prąd
- Zgoda na darmowe kopcenie Polski nie urządza
- Podwyżka prądu odroczona o miesiąc
- Sukces Polski na unijnym szczycie?
- Tusk mówi, by nie bić się o supertani prąd
- Mińsk stawia na atom blisko naszej granicy
- Produkcja broni atomowej poza kontrolą
- Wiceminister wypije "atomowe" mleko
- Tusk zadowolony, Sarkozy spokojny
- Polska zablokuje pakiet klimatyczny
- Polskie siatkarki reklamują energię atomową
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Taką niepisaną jeszcze umowę Nicolas Sarkozy miał zawrzeć z polskim rządem w weekend. Dziennik "Polska" twierdzi, że praw do emisji CO2 - gazów cieplarnianego, które
nasz przemysł dużo produkuje - nie będziemy kupować od 2013 roku. A taki był początkowo pomysł, którego autorami było kilka państw Unii m.in. Francja. Kraje te chciały jak najszybszej
ratyfikacji pakietu energetyczno-klimatycznego, bo same produkują prąd w elektrowniach atomowych.
"Polska" twierdzi, że kompromis jest dla Polski nas korzystny. Pełne kwoty za emisję CO2 mielibyśmy płacić dopiero około 2020 roku. Wtedy też miałaby powstać pierwsza
elektrownia atomowa w Polsce. Jej budowa oparta byłaby na francuskiej licencji.
Ale to nie koniec nowości. Nicolas Sarkozy miał w weekend obiecać, że Unia stworzy specjalny fundusz, który zbierałby pieniądze na unowocześnienie energetyki w krajach Europy
Środkowo-Wschodniej. Prezydent Francji mówił nawet o kwotach. W grę wchodziłoby około 1 miliarda euro rocznie.
Jeśli umowa weszłaby w życie, Polacy odetchną z ulgą. Handel praw do emisji CO2 bez żadnych taryf ulgowych dla takich krajów jak Polska oznaczałby podwyżkę cen prądu o nawet 300 procent. O
tym jak dokładnie będzie wyglądał pakiet energetyczno-klimatyczny zadecyduje jednak szczyt Rady Europejskiej, który zaczyna się już w czwartek.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!