Jeszcze nie wiadomo, na jaką konkretnie rządową pomoc mogą liczyć fabryki motoryzacyjne. Waldemar Pawlak przyznaje, że rozpatrywane są różne scenariusze. Może to być wspieranie zatrudnienia, promocja leasingu albo jakieś rozwiązania pobudzające zainteresowanie klientów nowymi samochodami. Wicepremier na razie nie chce zdradzić szczegółów. "Pierwsze propozycje będą znane jeszcze w grudniu" - mówi Pawlak.

W gliwickiej fabryce Opla, który należy do koncernu General Motors, zrezygnowano w ostatnim czasie z trzeciej zmiany, wprowadzono przerwy produkcyjne i zapowiedziano rezygnację z usług części firm zewnętrznych. Także amerykańskie problemy Forda przekładają się na sytuację koncernu w Polsce. W fabryce Fiata w Tychach produkowany jest ford ka. Przedstawiciele związków zawodowych alarmują, że pracę w tyskiej fabryce może stracić około 700 osób.

Koncerny samochodowe cierpią z powodu kryzysu, prawie tak samo jak banki. Produkcja i sprzedaż lecą w dół, załogi tracą pracę, a prezesi nie mają pomysłu, jak temu przeciwdziałać. Najgorzej jest w USA, gdzie General Motors, Ford i Chrysler chwytają się brzytwy, by wyprosić od Kongresu 34 miliardy dolarów na ratowanie spółek.

Niewiele lepiej jest w Europie. W czwartek prezydent Francji Nicolas Sarkozy ma przedstawić szczegóły wartego 20 miliardów euro planu pobudzanie gospodarki. Nieprzypadkowo ogłosi go w głównej fabryce Renault.