Dyrektor MFW Dominique Strauss-Kahn oświadczył, że "istotny pakiet finansowy zostanie ogłoszony w ciągu kilku najbliższych dni". W niedzielę osiągnął on wstępne porozumienie z Węgrami, którego celem jest ustabilizowanie gospodarki tego kraju.

Uzgodnione wstępnie posunięcia mają przywrócić zaufanie i wesprzeć wysiłki stabilizujące węgierską gospodarkę. Według Strauss-Kahna, w programie pomocy uczestniczyć będzie MFW, Unia Europejska i "niektóre rządy europejskie łącznie z organizacjami wielostronnymi, w tym regionalnymi".

Tajemnicą jest jeszcze wysokość pomocy, jaką otrzymają Węgry. Wiadomo za to, ile dostała Ukraina. MFW przekaże jej 16,5 miliarda dolarów na złagodzenie efektów kryzysu.

Wcześniej Budapeszt próbował ratować sytuację przez podniesienie stóp procentowych o 3 proc., do 11,5 proc. To miało powstrzymać gwałtowny odpływ kapitału zagranicznego i deprecjację forinta uderzającą w domowe budżety Węgrów zaciągających kredyty w walutach zagranicznych. W reakcji na podwyżkę stóp giełdy w regionie poszybowały w dół, a liderem spadków była GPW, na której WIG20 stracił 7,60 proc., z hukiem przebijając pułap 1700 punktów i spadając do poziomów najniższych od lata 2004 r.

Takie działania bez pomocy Europejskiego Banku Centralnego i MFW nie mogły ustabilizować sytuacji. "Węgry muszą jak najszybciej pokazać, że są stabilne i mają z czego się finansować" - mówił ekonomista Ryszard Petru.

Dlatego decyzja funduszu jest taka ważna. Pomoc dla naszych sąsiadów może też poważnie wzmocnić złotówkę. Przez ostatni miesiąc złoty gwałtownie tracił, bo inwestorzy wycofywali się z całego regionu. Jeśli pomoc MFW zwiększy zaufanie do Węgier i Ukrainy, to zyska na tym także polska gospodarka.