W nowych taryfach dla odbiorców indywidualnych ceny są wyższe od dotychczasowych o średnio 7,9 procent. Ale jak to zwykle ze średnimi bywa, nie dla każdego wzrost cen gazu będzie równie dotkliwy.

Ci, którzy zużywają gaz wyłącznie do przygotowywania posiłków, zapłacą miesięcznie 1,05 złotego więcej.

Podwyżki rzędu 4,54 złotego miesięcznie mogą spodziewać się ci, którzy poza przygotowywaniem posiłków zużywają gaz do podgrzania wody.

Najwięcej rachunki wzrosną osobom, które potrzebują gazu do ogrzewania mieszkań lub domów. Oni miesięcznie zapłacą więcej średnio o 20,79 złotego. Do tych wyliczeń należy dodać jeszcze podatek VAT.

Nowa taryfa wejdzie w życie 1 listopada i będzie obowiązywać do końca marca.

>>> Przeczytaj, jak URE zwlekał z podwyżką taryf na gaz

"Są zasadniczo dwa powody, które przesądziły o tym, że w tym roku będziemy mieli do czynienia z kolejną korektą taryfy PGNiG. Po pierwsze, jest to nienotowany wzrost cen ropy naftowej, z którym mieliśmy do czynienia od początku roku. Drugim powodem jest osłabiający się złoty względem dolara" - uzasadnił prezes URE Mariusz Swora. Jak podkreślił, dwie trzecie gazu dostarczanego przez PGNiG pochodzi z importu.

"Biorąc pod uwagę obecny spadek cen ropy, w następnym roku możemy mieć do czynienia nawet z obniżką cen gazu" - powiedział. Swora zaznaczył jednocześnie, że zależy to od kształtowania się kursu złotego i dalszego kształtowania się cen ropy.

Prezes Swora pociesza, że podwyżki cen gazu w Polsce są najniższe w Europie. Litwini płacą dwukrotnie więcej za gaz niż jeszcze w grudniu 2007 roku, Brytyjczycy wprowadzili tylko w II kwartale podwyżki rzędu 26 i 29 procent, Węgrzy - 34,1 procent a Słowacy - 19,8 procent.