DANIEL WALCZAK: Mam kredyt mieszkaniowy we w frankach szwajcarskich, a ze Szwajcarii nadchodzą informacje, że tamtejsze banki zaczynają się chwiać. Powinienem się bać?
MAREK ZUBER*:
Przede wszystkim nie popadać w panikę i spokojnie myśleć. Jeśli Szwajcaria ma problem, to frank szwajcarski będzie taniał, a nie drożał. A jak mam kredyt w tej walucie, to dla mnie to raczej dobra wiadomość.

Ale przecież frank ostatnio drożeje!
Ekonomiści już wcześniej ostrzegali, że złoty zbyt szybko się umacnia. Dlatego przepowiadali korektę. Ale nikt się nie spodziewał, że będzie ona efektem kryzysu. Niedługo złoty znów będzie się umacniać, tylko wolniej. Jeśli ktoś zaciągnął kredyt na 20 lat, to zapłacenie paru nieco wyższych rat nie powinno być tragedią.

A nie grozi mi, że bank pewnego dnia bank zażąda spłaty całego kredytu?
Nie ma takiej możliwości. Dlaczego? Przecież jest umowa kredytowa. Nawet jak bank zbankrutuje, to zostanie kupiony przez inny, i kredyt trafi do tego innego.

Może powinienem przewalutować kredyt?
Nie bawmy się w spekulacje finansowe na kredycie. Powtarzam, moim zdaniem wzrost kursu franka jest chwilowy.

A jeśli Szwajcaria podniesie stopy procentowe?
Nie zrobi tego, to wbrew ogólnoświatowym działaniom. To by prowadziło do zahamowania gospodarki. Jeśli już, to raczej stopy obniży. Dzięki temu i raty kredytu byłyby niższe.

Wyobraźmy sobie inną sytuację: ktoś dostał od banku wstępną zgodę kredytową, wpłacił deweloperowi zaliczkę, powiedzmy 40 tys. zł, i nagle dowiaduje się, że bank mu kredytu nie da, bo zmieniły się zasady ich przyznawania. Co robić w takiej sytuacji?
To poważny problem. Nie bardzo można sądzić się z bankiem, bo wstępna zgoda nie ma mocy wiążącej. Wpłacanie zaliczki przed uzyskaniem kredytu to złamanie pewnego standardu - najpierw zdobywam finansowanie, potem kupuję. Taka jest brutalna prawda.

To co robić? Pieniądze stracone?
Trzeba przyjrzeć się dokładnie, co jest zapisane w tej zgodzie. Przeważnie to tylko warunki do spełnienia, bez zobowiązań. Nie mam więc dobrych wiadomości. Trzeba próbować negocjować z deweloperem obniżenie ceny mieszkania. Gdyby dał rabat, kredyt byłby niższy. Możliwe, że wtedy bank zgodziłby się go przyznać.

Ma pan jakieś inne pomysły?
Szukałbym dodatkowego finansowania. Może dałoby się wyleasingować mieszkanie jak samochód?

A może rodzicom założyć hipotekę na ich mieszkanie?
To dobry pomysł, bo zwiększamy zabezpieczenie kredytu w oczach banku. Najpierw jednak trzeba poważnie porozmawiać z rodzicami, bo jeśli coś się nie uda, to bez mieszkania zostanie nie tylko kredytobiorca, ale i jego rodzice. I mamy małą tragedię.

*Marek Zuber, główny ekonomista Dexus Partners, były szef doradców ekonomicznych premiera Kazimierza Marcinkiewicza