Plan padł po wystąpieniu szefowej demokratów - Nancy Pelosi. Republikańscy politycy nie mogli jej darować, że w swym przemówieniu zrzuciła całą winę na prezydenta Busha i Republikanów. Dlatego ci, którzy wahali się, czy poprzeć plan, zdecydowali głosować przeciw.

Republikanie nie chcieli też przyłożyć ręki do planu, który nazwali "upadkiem wolnego rynku". Konserwatywni politycy nie chcieli wydawać rządowych pieniędzy na ratowanie prywatnych przedsiębiorstw. "Nowojorskie grube ryby liczą, że zwykli Amerykanie oddadzą swoje pieniądze, by ratować ich stołki" - krytykował plan Ted Poe, Republikanin z Teksasu. Zwłaszcza, że większość Amerykanów chciała, by ten plan przepadł w głosowaniu.

Część komentatorów twierdzi jednak, że to nie koniec planu ratowania banków, a ustawę da się jeszcze przepchnąć przez Kongres.

Na decyzję Izby Reprezentantów od razu zareagowały giełdy. Indeksy na Wall Street spadły gwałtownie, podobnie zareagowały giełdy na świecie. Wszyscy analitycy zadaja sobie pytanie, czy kryzysu systemu finansowego na świecie nie da się już powstrzymać.