Ceny prądu zostają pod kontrolą urzędników
O wysokości cen prądu mają decydować urzędnicy, a nie rynek - tak zdecydował Urząd Regulacji Energetyki. Władze wstrzymują się na razie z uwolnieniem cen energii w Polsce. W praktyce oznacza to, że dostawcy prądu nadal będą prosić URE o zgody na podwyżki. Ale zła wiadomość jest taka, że ich prośby prawdopodobnie będą spełniane.
- Cena prądu wzrośnie prawie o połowę?
- Zimą zabraknie węgla i wzrosną ceny prądu
- Od dziś płacimy więcej za prąd i gaz
- Albo ekologia, albo droższy prąd
- Za 12 lat w Polsce zabraknie prądu
- Ceny prądu wzrosną, ale nie o połowę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Urząd Regulacji Energetyki będzie zatwierdzał podwyżki, bo dostawcy prądu mają silne argumenty. Przede wszystkim elektrownie muszą kupować coraz droższy węgiel. Ponadto unijne przepisy
dotyczące ochrony środowiska wymagają kosztownych inwestycji. Na dodatek to wszystko dzieje się na rynku, w którym praktycznie nie istnieje wolny rynek handlu prądem.
Ten ostatni argument zaważył na decyzji URE, by od stycznia 2009 roku nie uwalniać cen prądu w Polsce. "Rynek ten jest zbyt mało płynny" - podano w komunikacie. Dokładniej
sprecyzował to prezes URE Mariusz Swora w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej": "Na naszym rynku panują trudne warunki rozwoju konkurencji, m.in. ze względu na negatywne
skutki konsolidacji firm energetycznych, które pozostają państwowe" - mówił Swora.
Dzisiejszy komunikat uzasadniający decyzję URE powinien odrzeć Polaków ze złudzeń co do tego, że ceny energii zostaną na tym samym poziomie. "Dalsza taryfikacja oznacza zatrzymanie
wzrostu cen energii tylko w pewnym stopniu. Nie możemy brać odpowiedzialności za wzrost cen węgla, który wpływa na ceny energii" - napisano.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!