Góralska rodzina nie chciała podporządkować się administracyjnej decyzji władz, które żądają od straganiarzy na Gubałówce specjalnych zezwoleń. Handlarze ich nie mieli, więc musieli pożegnać się z biznesem.

Nadzór budowlany nasłał na nich robotników uzbrojonych w piły i policję.