JAROMIR KAMIŃSKI: Wczoraj George W. Bush wygłosił przemówienie na temat grożącego Ameryce kryzysu. Czy sytuacja jest rzeczywiście tak poważna? Jakich działań możemy spodziewać się w najbliższym czasie?
RICHARD PERLE: Amerykańska gospodarka w swoich podstawach jest wciąż silna. Panuje zrozumienie co do działań, które trzeba podjąć na rynku kredytowym. Rezerwa Federalna i sekretarz skarbu robią, co mogą, by zwiększyć płynność finansową. Kongresmeni będą głosować za przyjęciem pakietu ratunkowego. Mam nadzieję, że zaaprobują ten plan, bo to daje nam szansę na dalsze ustabilizowanie rynków. Cała nasza gospodarka na tym skorzysta. Wprawdzie niektórzy będą z powodów politycznych wołać, że jest to dotowanie najbogatszych, ale gdyby rynek finansowy rozpadł się na kawałki, to przecież uderzyłyby we wszystkich. Więc nie jest to wspieranie tylko najbogatszych. Wpompowanie pieniędzy do naszej gospodarki jest w tej chwili kluczowe. Oczywiście nigdy nie powinniśmy dopuścić do tego, by znaleźć w tym punkcie, ale ponieważ - niestety - tu jesteśmy, nie mamy teraz innego wyjścia, niż wspomóc konkretne instytucje finansowe.

Czy podczas listopadowych wyborów Republikanie zapłacą za błędy w kierowaniu gospodarką?
To jak najbardziej możliwe. Republikanie są postrzegani jako odpowiedzialni za obecny kryzys, choć uważam raczej, że jest on efektem tego, co działo się w USA przez lata. Poza tym nie sądzę, że całą winę można tak łatwo zrzucić na Republikanów. Demokraci w pełni przecież wspierali udostępnianie kredytów mieszkaniowych każdemu, kto tylko chciał. Właściwie to Demokraci częściej niż Republikanie wnioskowali o większą dostępność kapitału w sferze kredytów mieszkaniowych. Jedno z największych źródeł obecnych problemów, bank Fannie Mae, był od lat twierdzą Demokratów, a działał zupełnie nieodpowiedzialnie.

Czy zawieszenie kampanii wyborczej, tak jak zrobił to John McCain, to słuszna decyzja?
Moim zdaniem John McCain chce pokazać, że sprawy gospodarki mocno leżą mu na sercu i traktuje je bardzo poważnie. Zwrócenie uwagi na napięcia związane z sytuacją na rynkach finansowych to jednak taktyka, która ma mu zapewnić poparcie Amerykanów i zbudować w ich oczach jego wizerunek jako odpowiedzialnego lidera.

*Richard Perle, amerykański politolog, jeden z najbardziej szanowanych neokonserwatystów, niegdyś zastępca sekretarza obrony w administracji Ronalda Reagana, były doradca George’a W. Busha

p

ELIZA SARNACKA-MAHONEY: Prezydent Bush przekonuje, że tylko plan szybkiego wykupu złych długów (bailout) przez państwo uratuje Amerykę przed recesją. Kongres jednak się nie spieszy. Dlaczego?
BENJAMIN BARBER*: Mamy tu do czynienia z manifestacją ogromnego braku zaufania do Białego Domu. W 2003 r. Bush powiedział: uwierzcie mi na słowo, musimy obalić Saddama Husajna. Kongres bez pytania podpisał czek i poszliśmy na wojnę. Pięć lat później niewiele w tej wojnie osiągnęliśmy prócz rachunku na bilion dolarów i czterech tysięcy zabitych żołnierzy. Bush powtarza więc dzisiaj swoją mantrę o potrzebie zaufania, ale Kongres odpowiada: w żadnym wypadku. Musimy najpierw dokładnie sprawdzić fakty. Nie dostaniesz od nas drugiej szansy za darmo.

Czy pana zdaniem tzw. bailout jest dobrym rozwiązaniem?

Nie. Ludzie, którzy są odpowiedzialni za błędy, nie będą pociągnięci do odpowiedzialności, choć powinni. Wraz z bailoutem wytworzy się sytuacja, którą nazywam socjalizmem ryzyka i prywatyzacją profitów. Podatnicy poniosą ryzyko i zapłacą za wyciągnięcie rynku finansowego z tarapatów, jednak gdy sytuacja się ustabilizuje i rynek znowu zacznie zarabiać, rząd ani podatnicy nie skorzystają z tych zarobków. Pieniądze nadal będą płynęły do kieszeni magnatów z Wall Street - tych samych, którzy doprowadzili do obecnego kryzysu. Gołym okiem widać, że jest to gra wielce nie fair.

Potrzebna nam jest więc kompleksowa reforma całego systemu finansowego. Kapitalizm działa najlepiej wówczas, gdy jest pod kontrolą demokracji, czyli gdy rząd ma prawo wglądu i regulacji zasad jego działania, w tym praktyk finansowych oraz zarobków szefów finansowych korporacji. W Ameryce z wielu przyczyn trend jest taki, by rząd nie mieszał się do interesów Wall Street. Niestety jak się przekonaliśmy, bez nadzoru rynek finansowy ulega autodestrukcji.

Jaki zdaniem pana jest najgorszy scenariusz, który może przydarzyć się Ameryce?
Długoterminowa recesja. Sytuacja jest o tyle krytyczna, że żyjemy w erze ekonomii globalnej i zła passa w USA nieuchronnie rozleje się na resztę świata, przy czym 10 lat recesji w USA będzie równe 15 latom recesji na świecie. W dodatku zaś zniszczenie zaufania do instytucji publicznych, co jest fundamentem kapitalizmu. Paliwem dla postępu ekonomicznego jest ufność, że można na określonych warunkach pożyczyć pieniądze na rozwój przedsiębiorczości. Jeżeli ta ufność zaniknie, przychodzi stagnacja.

*Benjamin Barber (ur. 1939), historyk filozofii politycznej, profesor University of Maryland, autor słynnej książki "Dżihad kontra McŚwiat"