Niemcy zmieniają zdanie o rurze na dnie Bałtyku
Czy Niemcy zmienią zdanie i zrezygnują z budowy z Rosjanami Gazociągu Północnego na dnie Bałtyku? Co prawda, władze w Berlinie jeszcze o tym nie mówią, ale nad sensem tego przedsięwzięcia już zastanawiają się niemieckie media. "Atak na Gruzję budzi nie tylko wątpliwości co do politycznej wiarygodności Rosji, ale stawia bardzo wyraźne znaki zapytania wokół współpracy gospodarczej i energetycznej" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
- Finlandia nie chce rury, bo boi się o środowisko
- Tusk prosi Niemców, by nie trzymali z Rosją
- Inwestorzy uciekają z Rosji
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Działania w Gruzji na nowo obudziły obawy krajów leżących nad Bałtykiem związane z budową Gazociągu Północnego i energetycznym szantażem ze strony Rosji" - pisze komentator "FAZ".
Jego zdaniem, budowa liczącej 1200 kilometrów długości podwodnej rury to sprawa polityczna. "Nie tylko dlatego, że były prezydent Władimir Putin i były kanclerz Gerhard Schroeder pomagali przy narodzinach tego miliardowego projektu infrastrukturalnego" - czytamy w dzienniku.
Według komentatora gazety, zarówno kanclerz Angela Merkel - która od początku popierała projekt - jak i Unia przyjęły pragmatyczne stanowisko. Jego powodem są szacunki, że do połowy następnej dekady niedobór gazu sięgnie 100 miliardów metrów sześciennych. Gazociąg Północny ma dostarczać 55 miliardów metrów sześciennych gazu, w połowie wypełniając tę lukę.
"FAZ" przypomina, że pomimo takiego politycznego wsparcia, konsorcjum budujące gazociąg jeszcze nie uzyskało wszystkich koniecznych pozwoleń w związku z obawami o zagrożenie środowiska naturalnego Bałtyku.
"Przeszkody związane z ochroną środowiska można jednak usunąć z drogi. Ale w przypadku obaw przed rosnącą zależnością i naciskiem ze strony Rosji jest to niemożliwe" - pisze komentator dziennika. Jego zdaniem, również w sprawie gazu potrzebna jest strategia polityczna, oparta na "zwiększaniu liczby dróg przesyłowych i dostawców energii".
"Ale i temu Moskwa staje w poprzek. Nawet, jeśli demonstracja siły w Gruzji nie była wymierzona w ropociągi i gazociągi prowadzące od Morza Kaspijskiego do Turcji, to dostawy już raz zostały przerwane" - ocenia komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung".









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!