Zdaniem Darlinga powodem recesji są przede wszystkim bardzo wysokie ceny ropy naftowej połączone z kryzysem na światowych rynkach finansowych. "Zbyt wielu bankierów na wysokich stanowiskach nie oceniło należycie skali ryzyka, na które się wystawili" - powiedział minister, nawiązując do polityki "lekkiej ręki" przy udzielaniu kredytów hipotecznych wszystkim chętnym, także osobom o zbyt niskiej zdolności kredytowej.

Minister zaprzeczył zarazem, by Wielka Brytania była w recesji; wskazując na stosunkowo niską stopę bezrobocia (5,2 proc.) zapewnił, że gospodarka jest w dobrym położeniu, by stawić czoło spowolnieniu.

Darling poinformował kolegów z rządu, że nie mają po co zwracać się do niego o dalsze środki na szkolnictwo, opiekę zdrowia, transport i obronę; stwierdził, że podatnik został "wyciśnięty do granic możliwości".

Oprócz rekordowo wysokiej inflacji (3,8 proc. w czerwcu), gospodarka brytyjska boryka się z wysokim deficytem budżetowym, który w pierwszym kwartale roku obrachunkowego (kwiecień-czerwiec) sięgnął 24,4 mld funtów. W ujęciu kwartalnym są to najgorsze dane od 1946 r.