Kością niezgody jest obowiązująca od 1 stycznia 2003 r. nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, która przedłużyła z pięciu do dziesięciu lat przedawnienie wymagalnych składek. Zabrakło w niej przepisów przejściowych.

Wykorzystując tę furtkę, ZUS stosuje dziesięcioletnie przedawnienie także do zobowiązań powstałych przed 1 stycznia 2003 r., czyli wtedy, kiedy obowiązywało przedawnienie pięcioletnie.

Ściga niemal 2 mln osób mających takie długi. Ogałaca rachunki bankowe firm, które dawno zapomniały o zobowiązaniu. ZUS często wszczyna egzekucję bez wydawania decyzji o wysokości zaległości, mimo że jest ona konieczna.

Zdaniem adwokata Jana Stefanowicza takie praktyki to obraza konstytucyjnych zasad praw nabytych. Obywatel powinien być oceniony według prawa wiążącego wtedy, kiedy działał.

Zaległości z tytułu składek sprzed 2003 roku, które dziś egzekwuje ZUS wynoszą 4,6 mld zł - podaje "Rz".