"Dla każdego rządu jest wygodniej mieć więcej pieniędzy i nimi zarządzać, ale dla parlamentarzystów najważniejsze jest tworzenie prawa przyjaznego obywatelom" - mówi DZIENNIKOWI wiceszefowa sejmowej komisji finansów z PO Krystyna Skowrońska.

Posłów Platformy rozjuszył wywiad, jakiego Rostowski udzielił dodatkowi finansowemu DZIENNIKA - "The Wall Street Journal Polska". "Nie jestem socjalistą, ale to umożliwiałoby bardzo bogatym ludziom, których większość dochodów pochodzi z instrumentów finansowych, by mogli tak naprawdę uniknąć podatków" - stwierdził minister zapytany, co będzie z 19-proc. podatkiem Belki. Nie pozostawił wątpliwości, że jest przeciwny tak rezygnacji z opodatkowania zysków z giełdy, jak i podatku od oszczędności na lokatach, co zakładają właśnie wprowadzone w 2001 r. przez Markę Belkę obciążenia.

"Kompletnie się nie zgadzam. Ten podatek trzeba zlikwidować" - mówi stanowczo Janusz Palikot. Poseł PO tłumaczy, że rachunki inwestycyjne mają nie tylko najbogatsi, ale coraz więcej Polaków. Zdecydowana większość zaś ma lokaty oszczędnościowe, na które wpłacają pieniądze już raz opodatkowanie. Skowrońska kwituje: "Zniesienie podatku Belki jest niezwykle ważne, bo będzie napędzać gospodarkę, tak deklarowaliśmy i tak będzie". Wtóruje jej Palikot: "Oczekuję od ministra realnych argumentów, a nie ideologicznych".

Na poważną rozmowę z Rostowskim szykują się też inni. Gorąco zapowiada się więc zaplanowane już wcześniej na wtorek spotkanie klubu parlamentarnego PO z ministrem finansów. Tym bardziej, że Platformę, która najgłośniej mówiła o bezzasadności podatku Belki, zdążył już wyprzedzić PiS. Własny projekt zakładający likwidację tych obciążeń złożył w czwartek. "To śmieszne, bo PiS miało dwa lata, żeby to zrobić i nie zrobiło" - kpi szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Posunięcie PiS jest nie tyle śmieszne, co taktyczne. Kiedy partia ta była u władzy, usilnie przekonywała, że na zniesienie podatku potrzeba kilku lat. Nic dziwnego, zyski dla budżetu państwa z tego podatku z roku na rok rosną. W 2006 r. była to niebagatelna kwota 4 mld zł. Łatwiej głosić hasła zniesienia podatku, będąc w opozycji.

"Niechęć do likwidacji tego podatku jest charakterystyczna dla spojrzenia każdego ministra finansów, bo oni patrzą tylko z perspektywy dochodów do budżetu" - tłumaczy Rostowskiego Chlebowski. Ale i on stanowczo zapowiada walkę. "Ja jednak patrzę z szerszej perspektywy. Nie muszę się zgadzać we wszystkim z ministrem. A po swojej stronie w tej sprawie mam też wicepremiera Waldemara Pawlaka" - przypomina.