Listonosze chcą 800 złotych więcej
Ledwo rządowi udało się choć prowizorycznie ugasić strajki pielęgniarek i celników, a już szykują się następne. Tym razem pracownicy Poczty Polskiej postanowili się upomnieć o podwyżki. Chcą po 800 złotych brutto. Ale firma takich pieniędzy nie ma. Dlatego strajk jest blisko.
- Poczta Polska na sprzedaż
- Listonosz nosił przesyłki do... swojego domu
- "Lekarzom i nauczycielom nie wolno strajkować"
- Poczta przegrała ze świętami
- 500 złotych dla każdego albo będzie strajk
- Chcesz wysłać list? Zadzwoń do listonosza
- Ministerialny listonosz przyniesie wezwanie
- Listonosze sparaliżowali Wielką Brytanię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W poniedziałek "Solidarność" pocztowców wchodzi w spór zbiorowy z zarzadem firmy. Właśnie do tego dnia związkowcy mieli dostać odpowiedź na swoje postulaty - pisze "Rzeczpospolita".
"Trzeba zwrócić na siebie uwagę premiera, tak żeby się uśmiechnął, śpiewać jak Doda nie umiemy, ale zawsze możemy gdzieś przybyć i pokrzyczeć" - deklaruje szef pocztowej "Solidarnosci" Bogumił Nowicki. Wylicza, że zdecydowana większość pracowników - 70 procent - zarabia "na rękę" około 1,8 tysiąca złotych.
Ale już teraz nieoficjalnie wiadomo, że władze Poczty Polskiej nie spełnią żądań płacowych związkowców. Wie o nich już minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, którego o trudnej sytuacji w firmie powiadomił dyrektor generalny Poczty Andrzej Polakowski.
W Poczcie Polskiej pracuje 100 tysięcy ludzi. Podwyżka dla każdego w wysokości 800 złotych to wydatek o 80 milionów złotych wiecej. I to co miesiąc. Firma nie ma takich pieniędzy, mimo, że nie jest deficytowa. Żądania płacowe przekraczają cały zysk Poczty wypracowany w 2007 roku - było tego około 50 milionów złotych.
W ustawie jest zapis, że choć państwo nie wspiera finansowo Poczty, to w przypadku straty na działalności pocztowej, musi ją w budżecie firmy uzupełnić. Czyli krótko mówiąc, od rządu zależy, czy listonosze i pozostali pracownicy przedsiębiorstwa dostaną podwyżki.
"Solidarność" już od poniedziałku wchodzi z zarządem w spór zbiorowy, ale pozostałe związki w tej firmie są ostrożniejsze. OPZZ czeka najpierw na środowe spotkanie z władzami firmy. Wtedy mają się odbyć negocjacje wszystkich 45 związków z zarządem Poczty Polskiej.
Strajkiem pocztowcy grozili już jesienią 2007 roku. Jednak wtedy nie przerwali pracy. Dotkliwszy w był strajk w 2006 roku. Wtedy na tydzień przestała pracować połowa z 24 tysięcy listonoszy. Miliony ludzi i firm czekało na listy, paczki, rachunki, renty i emerytury.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!