Kopalnia w długach, a związkowcy mają się dobrze
Górnicy w kopalni "Budryk" w Ornontowicach strajkują już ponad miesiąc. W tym czasie kopalnia z jednej z najlepszych stała się niemal bankrutem. Ale liderzy związkowi nie narzekają - pisze "Puls Biznesu". Tylko jeden z nich w zeszłym roku zarobił ponad 150 tysięcy złotych.
- Zasłabło dwóch głodujących w "Budryku"
- Trzydziestu górników głoduje w Budryku
- Strajkujący górnicy mogą spłonąć pod ziemią
- 11 godzin rozmów w "Budryku" bez efektu
- Kobiety będą fedrować węgiel?
- Bójka przed bramą kopalni "Budryk"
- Koniec strajku w kopalni "Budryk"
- Przekręt w kopalni "Budryk"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Według gazety, głównym rozgrywającym w "Budryku" jest założyciel związku Jedność Pracowników "Budryka" Wiesław Wójtowicz. W ubiegłym roku zarobił w tej kopalni 156 tysięcy złotych brutto.
Wójtowicz ma wysokie stanowisko w "Budryku". Jest nadsztygarem. Za czas strajku pobiera on wynagrodzenie jako związkowiec. Ale co ciekawe - pod dokumentami zawiązanymi z protestem nie ma jego podpisu. Sygnują je szef Związku Zawodowego Kadra Grzegorz Bednarski oraz szef Związku Zawodowego Sierpień '80 Krzysztof Łabądź.
Oni również nienajgorzej zarabiają. Pensja Łabądzia w grudniu wyniosła 4850 złotych. W ubiegłym roku zarobił on prawie 66 tysięcy złotych. Prawie dwa razy tyle dostał Grzegorz Bednarski. W ubiegłym roku jego pobory wyniosły 110 tysięcy złotych brutto. Aktualnie Bednarski pracuje na stanowisku nadsztygara.
Z każdym dniem strajku rosną straty kopalni. Sięgają już prawie 50 milionów złotych. A jeszcze niedawno "Budryk" miał jedne z najlepszych wyników ekonomicznych w polskim górnictwie.









































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!