Przy 1500 dworców kolejowych nie stają pociągi. PKP albo zlikwidowały przystanek, albo rozebrały tory. Wiele budynków zamienia się w ruinę. Na szczęście PKP wpadło na pomysł, by dworce sprzedawać czy dzierżawić.

I tak drewniany dworzec w Białowieży, zbudowany specjalnie dla cara, zamienił się w restaurację z potrawami kuchni rosyjskiej, dworzec w Grudziądzu jest supermarketem, a staca w Łubianie (woj. pomorskie) stała się ośrodkiem zdrowia.

Co zrobić, by dworzec kupić? Trzeba zapytać w lokalnym oddziale PKP. Ceny sięgają od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych. Wszystko zależy od powierzchni, miejscowości i stanu budynku.