Urzędnicy nie panują nad podwyżkami cen prądu
Zakłady energetyczne robią wszystko, by nie spowiadać się urzędnikom ze swoich cenników. Prawo mówi, że zakłady do wczoraj miały przesłać do Urzędu Regulacji Energetyki propozycje cenowe. RWE Stoen w ogóle tego nie zrobił. Poinformował za to klientów, że muszą płacić za prąd o 16 procent więcej. URE załamuje ręce. Mówi, że będzie walczył z podwyżkami, ale prawdopodobnie tę walkę przegra.
- Za prąd zapłacimy jednak więcej
- Nadejdą mrozy - posiedzimy przy świecach
- Rząd idzie na wojnę z podwyżkami cen prądu
- Dostawcy energii nie mają prawa odcinać nam prądu
- Ceny prądu idą nawet 15 procent w górę
- Jak nie płacić więcej za prąd
- Sprawdź, co zdrożeje w nowym roku
- Prąd zdrożał nawet o 30 procent
- Na pozwolenie budowy domu czekał 26 lat
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Urząd Regulacji Energetyki apelował do zakładów o opamiętanie i umiar. Urzędnicy prosili, by wnioski taryfowe nie zawierały próśb o zbyt duże podwyżki - góra jednocyfrowe. Tymczasem
RWE Stoen w ogóle nie złożył wniosku, a klientom przysłał informację o 16-procentowej podwyżce. Inne zakłady złożyły wnioski, ale zażądały w nich zatwierdzenia nawet 20-procentowych
podwyżek. Gdyby urzędnicy na to przystali, to byłby cios dla milionów polskich rodzin.
Przedstawiciele URE nie mają dobrych wieści. "Niestety, z podwyżkami musimy się jednak liczyć. I to dużymi, bo wciąż rosną ceny paliw, od których zależy cena prądu" -
tłumaczy dziennikowi.pl Jacek Bełkowski z URE. Na pytanie, czy da się ukrócić zachłanność zakładów energetycznych, odpowiada: "Urząd Regulacji Energetyki może jedynie badać, czy
wyliczenia zakładów zawarte we wnioskach taryfowych są zgodne z prawdą i z prawem". A to z kolei oznacza, że jeśli zakład udowodni, że jego koszty wzrosły o jedną piątą,
podwyżka prądu o 20 proc. jest realna.
Nie można więc uniknąć podwyżek, ale można je odwlec w czasie. Jak? Wystarczy znaleźć jakiś błąd we wniosku taryfowym, a URE będzie mógł go odrzucić. Prezes Urzędu Regulacji
Energetyki wielokrotnie już odmawiał zatwierdzania stawek z takich powodów. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Wcześniej czy później wniosek zostanie poprawiony i podwyżki dopadną
klientów.
Urzędnicy walczą więc z wiatrakami. Teraz mogą jedynie ukarać RWE Stoen za to, że zakład na czas nie złożył wniosku taryfowego. Jacek Bełkowski mówi, że kara może wynieść nawet 15
proc. przychodu przedsiębiorstwa.
Jednak innego zdania są przedstawiciele koncernu. W przesłanym do redakcji dziennika.pl komunikacie czytamy: "Jesteśmy zwolnieni z obowiązku przedstawiania taryf do zatwierdzania stanowiskiem Prezesa URE z dnia 28 czerwca 2001 r. Opinię prawną RWE Stoen potwierdzają ekspertyzy prof. zw. dr. hab. Marka Wierzbowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego oraz mec. Igora Muszyńskiego z kancelarii Chadbourne & Parke. Nasze stanowisko potwierdza także prof. Krzysztof Żmijewski".


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!