Zaledwie co trzeci niemiecki maturzysta rozpoczyna studia - pisze "Rzeczpospolita". To stanowczo za mało, by w przyszłości starczyło w Niemczech inżynierów, prawników, architektów czy lekarzy. Tamtejsze media alarmują, że już dziś wiele firm boryka się z problemami kadrowymi, a za kilka lat będzie jeszcze gorzej. Wykształcony fachowiec będzie na wagę złota.

Dlaczego Niemcy nie chcą się kształcić? Bo nie stać ich na studia i uważają, że niewiele jest z nich pożytku. Okazuje się, że kształcenie nie przystaje do tego, czego potem wymagają pracodawcy. Dlatego mnóstwo młodych ludzi rezygnuje z ukończenia studiów. Inni, jeśli już upierają się przy uzyskaniu tytułu magistra, przeciągają edukację w nieskończoność. A coraz więcej ludzi po szkole średniej żadnej uczelni wyższej w ogóle nie wybiera.

Z roku na rok jest coraz gorzej. Media alarmują, że wkrótce w tym kraju brakować będzie zwłaszcza inżynierów i absolwentów kierunków ścisłych. Nadmiar natomiast jest humanistów i artystów, bo na te kierunki studiów najczęściej wybierają się nasi sąsiedzi. Efekt jest taki, że absolwenci tych kierunków pracują potem jako taksówkarze. A firmy głowią się, skąd wziąć wykształconych fachowców.

To oznacza, że nasi eksperci będą coraz bardziej w cenie. Już dzisiaj Niemcy zachęcają naszych inżynierów, by pracowali właśnie u nich, a wkrótce otworzą progi także dla innych fachowców. Czyli - ucz się na studiach niemieckiego, a masz szanse na pracę u naszych sąsiadów. Oczywiście jeśli nie zamierzasz szukać jej w Polsce.