Uznajemy, że Musk napisał o cenie 420 dolarów za akcję, bo do ówczesnej ceny walorów spółki dołożył 20 proc. wartości i zaokrąglił ją do 420 dolarów, bo ta liczba  jest symboliczna w kulturze palenia marihuany i uznał, że to rozbawi jego partnerkę - mówił na konferencji prasowej Steven Peikin z amerykańskiego nadzoru giełdowego (SEC) - informuje serwis CNBC.

SEC bowiem oskarżyła Muska o oszustwo poprzez tworzenie "fałszywych i mylących tweetów" i za to, że nie powiadomił regulatorów rynku o tym, co dzieje się w jego firmie. W sierpniu miliarder opublikował bowiem tweeta, w którym zapowiedział wycofanie firmy z giełdy i odkup jej akcji po 420 dolarów za sztukę. Potem wyjaśnił, że rozmawiał z funduszem inwestycyjnym z Arabii Saudyjskiej i był przekonany, że uzyska finansowanie na tę transakcję.

Tesla stanęła po stronie Muska. "Firma i jej rada dyrektorów mają pełne zaufanie do Elona i sposobu, w jaki prowadzi firmę" - czytamy w oświadczeniu spółki.

Jednocześnie analitycy nie wierzą, że działania SEC doprowadzą do dymisji Muska. Bez niego bowiem firma straci swój czar i stanie się zwykłym producentem samochodów z za dużym długiem, wydającym zbyt dużo pieniędzy - tłumaczy D.R. Barton, analityk z moneymorning.com