W czwartek Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) wydała dość nieoczekiwane oświadczenie. Informuje w nim, że do urzędu docierają nieoficjalne doniesienia odnośnie powiązań jednej z kancelarii prawnych obsługujących podmioty z rynku funduszy inwestycyjnych z osobami zatrudnionymi w Urzędzie KNF.

(...) wszystkie możliwe przypadki występowania relacji rodzinnych bądź towarzyskich pracowników Urzędu z osobami zatrudnionymi w podmiotach nadzorowanych przez KNF bądź podmiotach, które świadczą na ich rzecz usługi prawne, są zarządzane w profesjonalny sposób tak, aby nie dochodziło do powstania naruszeń w tej materii – czytamy w piśmie.

KNF jest w ostatnich miesiącach w centrum uwagi ze względu na aferę GetBacku. Politycy opozycji zarzucają urzędowi odpowiedzialność za to, że nie wychwycił wcześniej nieprawidłowości w spółce. Windykator nie obsługuje dzisiaj swoich wierzytelności na ponad 3 mld zł. Liczba poszkodowanych obligatariuszy i akcjonariuszy przekracza 20 tys. osób. Sprawą zajmuje się prokuratura, która postawiła zarzuty dwunastu osobom, dziewięć z nich została tymczasowo aresztowanych. Na jaw wychodzą kolejne szczegóły działalności GetBack: fałszowanie sprawozdań finansowych, manipulowanie informacjami, wyprowadzanie pieniędzy ze spółki. W KNF toczą się też postępowania administracyjne przeciwko Polskiemu Domowi Maklerskiemu i czterem TFI: Altusowi, Trigonowi, Saturnowi i Noble Funds w związku z ich współpracą z windykatorem. Sprawy wzbudzają wiele emocji, bo od dłuższego czasu na rynku spekuluje się czy nadzór wytoczy przeciwko tym podmiotom najcięższe działa, czyli zdecyduje się komuś odebrać zezwolenie na prowadzenie działalności.

Nadzór dmucha na zimne

Z naszych ustaleń w służbach wynika, że ponad pół roku temu przewodniczący KNF Marek Chrzanowski poprosił Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) o objęcie monitoringiem toczących się w KNF spraw jak inspekcje, kontrole czy postępowania, pod kątem konfliktu interesów.

- Wniosek o monitoring został skierowany jeszcze przed wybuchem afery GetBacku – twierdzi nasz informator ze służb. KNF nie odniósł się do naszych pytań o wsparcie ze strony CBA.

Z informacji DGP wynika, że wspomniana w komunikacie nadzoru kancelaria prawna to Krzysztof Rożko i Wspólnicy (KRW). Poprosiliśmy KNF o komentarz do tej sprawy, ale zostaliśmy odesłani do opublikowanego w ubiegłym tygodniu oświadczenia. Założyciel kancelarii KRW Krzysztof Rożko pracował przed laty w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (dzisiaj KNF). W pracy poznał swoją przyszłą żonę, która do dzisiaj pracuje w nadzorze, w departamencie funduszy inwestycyjnych. To najprawdopodobniej właśnie tej sprawy dotyczy komunikat nadzoru.

- Z naszej dotychczasowej praktyki spraw prowadzonych przed UKNF wynika, że zachowanie wymogów transparentności i przepisów prawa pozwala również UKNF w tych przypadkach wyłączyć konflikt interesów. W szczególności w odniesieniu do relacji z moją małżonką, która jest pracownikiem UKNF, zachowany jest wymóg transparentności - według naszej wiedzy - kierownictwo UKNF było w pełni poinformowane o istniejących powiązaniach rodzinnych – jesteśmy małżeństwem od 12 lat, poznaliśmy się dwa lata wcześniej w czasie naszej wspólnej pracy w UKNF, zaś nasze powiązania rodzinne w kontekście potencjalnego konfliktu interesów były przedmiotem czynności sprawdzających po stronie UKNF, i nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości – pisze w odpowiedzi na nasze pytania Krzysztof Rożko. Jego zdaniem o konflikcie interesów nie ma także mowy ze względu na to, że żona nie piastuje w urzędzie stanowisk kierowniczych, a zakres jej pracy nie pokrywa się ze zleceniami KRW. KNF w opublikowanym oświadczeniu też zaznacza, że urzędnicy mogący mieć konflikt interesów są wyłączani ze spraw.

- Bardzo często kancelaria zmagała się z przedłużającymi się postępowaniami, co dodatkowo potwierdza brak preferencyjnego traktowania. Jednocześnie nie można dyskryminować pracowników UKNF ze względu na pracę ich małżonków na rynku finansowym, również w kancelariach prawnych, które przecież nie są podmiotami nadzorowanymi – podkreśla Krzysztof Rożko i dodaje, że kancelaria KRW nigdy nie wykorzystywała faktu istnienia powiązań rodzinnych z pracownikami UKNF.

- Jakiekolwiek pomówienia w tym zakresie mogą mieć źródło w nieuczciwej konkurencji innych podmiotów z rynku oraz nieudolną próbą wpływania na rozstrzygnięcia UKNF – uważa Krzysztof Rożko.

Jego kancelaria znana jest z obsługi spółek notowanych na giełdzie. Uchodzi też za jedną z najlepszych w Polsce jeśli chodzi o obsługę TFI. Była doradcą prawnym m.in. Altus TFI przy sprzedaży EGB Investment GetBackowi. Windykatorowi doradzała zaś kancelaria Greenberg Traurig Grzesiak. Dzisiaj transakcja ta jest kwestionowana nie tylko przez nadzór, ale także prokuraturę, która postawiła w tej sprawie zarzuty m.in. byłemu prezesowi GetBacku Konradowi K. i założycielowi oraz głównemu akcjonariuszowi Altusa Piotrowi Osieckiemu. Sam Krzysztof Rożko zasiadał nawet w przeszłości w radzie nadzorczej Altusa. Jego prawnicza kariera związana jest jednak z pracą dla wielu TFI czy podmiotów nadzorowanych.

Z urzędu do biznesu

W KRW, podobnie jak w innych kancelariach, może naleźć także wielu byłych urzędników KPWiG i KNF.

- Powiązania rodzinne i niekiedy towarzyskie są czymś naturalnym na rynku finansowym i często zdarza się że dotyczą też pracowników UKNF. Wynika to stosunkowo niewielkiej liczby osób, które zajmują się rynkiem kapitałowym. Na pewno przypadek kancelarii nie jest przypadkiem jednostkowym i dotyczy też powiązań innych podmiotów obsługujących rynek kapitałowy. Kancelaria podejmuje stosowne działania w razie stwierdzenia istnienia potencjalnego konfliktu interesów, i w takim przypadku niezwłocznie wyłącza się z podjęcia się prowadzenia sprawy – wyjaśnia Krzysztof Rożko.

Z naszych ustaleń wynika, że założyciel kancelarii KRW podczas swojej pracy w poprzedniczce dzisiejszej KNF, współpracował też blisko z obecnymi wiceprzewodniczącym nadzoru Marcinem Pachuckim, który odpowiada za pion ubezpieczeniowy i rynek kapitałowy. On też ma być wyłączony ze spraw, w których mógłby zachodzić potencjalny konflikt interesów.

KNF w swoim komunikacie zaznacza, że wszystkie sprawy, gdzie urzędnicy mogą mieć konflikt interesów są znane kierownictwu urzędu. W przeszłości szeroko komentowana była sprawa Wojciecha Kwaśniaka, który jako wiceszef nadzoru zajmował się sektorem bankowym, a jego żona pracowała w grupie Banku Pekao. Poprzednik Marka Chrzanowskiego na stanowisku szefa nadzoru Andrzej Jakubiak zaś tuż po zakończeniu kadencji, znalazł pracę w jednym z nadzorowanych podmiotów – mBanku jako wicedyrektor działu prawnego.

- Taki sytuacji jest w urzędzie mnóstwo, pewnie dałoby się znaleźć wiele osób, które ze względu towarzyskiego czy rodzinnego mogą mieć konflikt interesów, ale po to są procedury wewnętrzne i mechanizm wyłączania się z procedowania, żeby wszystko było zgodnie z prawem. Generalnie dobrze byłoby wprowadzić przepisy o zakazie konkurencji, które pozwoliłyby wypłacać przez jakiś czas wynagrodzenie osobom odchodzącym z kierowniczych stanowisk w urzędzie, ale w zamian nie mogłyby w tym czasie podejmować zatrudnienia w instytucjach, które nadzorowały – mówi nam pracownik KNF pragnący zachować anonimowość.