DGP dotarł do listu jaki do pracowników GetBacku wysłał zasiadający od maja w fotelu prezesa Przemysław Dąbrowski. Zapewnia w nim o swojej wierze w to, że w windykator przetrwa, spłaci zobowiązania oraz odzyska wiarygodność i zaufanie. Swoje przekonanie opiera na wartości aktywów, które spółka ujawniła w opublikowanym w ubiegłym tygodniu niezaudytowanym sprawozdaniu finansowym za 2017 r. Zgodnie z dokumentem „pracujące” aktywa mają wartość około 1,75 mld zł.

-Jeśli mamy stanąć na nogi musimy przede wszystkim generować przychody i przywrócić całkowitą sprawność naszej spółki. Nie ma innej drogi. W środę wypłaciliśmy wynagrodzenia. Pracownicy w pionie operacyjnym otrzymali wynagrodzenia zasadnicze oraz premie. Pracownicy z pozostałych jednostek organizacyjnych otrzymali wynagrodzenie zasadnicze. Należne do tej pory premie wypłacimy w ciągu najbliższych tygodni – pisze w liście Przemysław Dąbrowski i zapowiada zmianę systemu premiowego, który ma ukrócić wydatkowe „bizancjum”.

- Zmiany wynagrodzeń będą dotyczyły także horrendalnie wysokich pensji dla członków zarządu czy niesłusznie pobieranych wynagrodzeń, nagród czy prowizji od różnego typu „dodatkowych prac”. Musimy wrócić do sytuacji, w której pensja i premia będzie odzwierciedleniem wiedzy, doświadczenia, zaangażowania i odnoszonych sukcesów. Dziś tak nie jest – pisze prezes GetBacku.

Udało nam się ustalić, że jeden z menedżerów wyższego szczebla – po wezwaniu ze strony spółki - już zwrócił wypłacone mu premie. Opisywaliśmy w DGP, że windykator leasingował luksusowe samochody m.in. marki Porsche Panamera, które zdaniem naszych informatorów były do dyspozycji wybranych pracowników. „Puls Biznesu” z kolei przytoczył sprawę pobrania 3 mln zł przez Kennetha Maynarda, byłego przewodniczącego rady nadzorczej, czasowo delegowanego do sprawowania funkcji prezesa po odwołaniu Konrada Kąkolewskiego. Wynagrodzenie miało być związane z dodatkowymi pracami, które miał rzekomo prowadzić w związku z pozyskaniem finansowania. Spółka wystąpiła o zwrot tych pieniędzy. Przedstawiciele GetBacku złożyli też zawiadomienie do prokuratury związane ze zniszczeniem przez byłego prezesa Konrada Kąkolewskiego sześciu służbowych laptopów. Z naszych ustaleń wynika, że były szef spółki nie rozliczył też wydatków z karty kredytowej na ponad 140 tys. zł.

Nowy zarząd zamierza też oszczędzić na flocie samochodów. Z listu do pracowników jaki wysłał Przemysław Dąbrowski można się dowiedzieć, że pojawią nowe limity na kartach paliwowych, ale tylko dla struktur terenowych. Zarząd i dyrektorzy mają sami płacić za benzynę. W przypadkach, w których umowy leasingowe dają taką możliwość, spółka chce też wymienić samochody służbowe na tańsze. Pracownicy poniżej menedżerów raportujących bezpośrednio do zarządu - poza wyjątkami uzasadnionymi szczególną rolą w organizacji – zobowiązani będą do zwrotu służbowych aut.

Firma przygotowuje się też do zmiany lokalizacji. Z naszych informacji wynika, że prawdopodobnie zrezygnuje z biur w centrum Warszawy przy ul. Stanisława Moniuszki 1A

- Chcemy maksymalne ograniczyć koszty funkcjonowania firmy i wygenerować jak najwięcej oszczędności, które nie wiążą się z koniecznością zwolnień. Choć tych niestety pewnie nie uda się uniknąć – pisze prezes.