Jak Stop Bankowemu Bezprawiu ocenia nowy prezydencki projekt ustawy dotyczący przewalutowania kredytów?

ROBERT WAJGEL: Szkoda mówić. To kredyt na spłatę kredytu.

MAREK RZEWUSKI: Ta ustawa nie rozwiąże problemu osób, które mają umowy wypowiedziane i przeliczone na złote. Projekt nie zajmuje się złem, które już się zdarzyło. On stara się załagodzić problemy, które wystąpią w przyszłości. I co oferuje? Rolowanie długu.

WAJGEL: To pomoc, którą trzeba spłacić. Dlatego mówimy, że to kredyt na kredyt.

To komentarz do części związanej z uelastycznieniem Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. A druga część, czyli zachęta do przewalutowania? Banki będą musiały zasilać fundusz restrukturyzacji, który ma zachęcać do zamiany kredytu waluty na złote.

RZEWUSKI: Teoretycznie to mogłoby się udać. Ale już od 2016 r., kiedy pojawił się wcześniejszy projekt, słyszymy, że „będziemy naciskać na banki, by one dogadywały się z klientami”. Czy coś się zdarzyło w tym czasie? Nic.

WAJGEL: Nie ma żadnych rozmów, banki są bardzo aroganckie. Dopóki klienci nie zaczną masowo iść do sądów, dopóki nie pojawi się projekt, który będzie rzeczywiście zmuszał banki do przewalutowania, dopóty nic się nie wydarzy.

Projekt prezydencki zmusza przynajmniej do wyłożenia pieniędzy na przewalutowanie.

RZEWUSKI: Stwarza to zagrożenie, że banki będą wcześniej wypowiadać umowy tylko po to, żeby płacić mniejsze składki na ten fundusz. Zwracamy na to uwagę w naszym stanowisku przekazanym podkomisji.

Czy to w interesie banku, żeby wypowiedzieć umowę? Gdy tak zrobi, musi stworzyć rezerwę na kwotę kredytu, o ile nie zawiązał jej wcześniej. To strata. Gdyby banki miały to robić na dużą skalę, miałyby duże straty.

RZEWUSKI: Ale przecież on to sprzeda firmie windykacyjnej...