... Zbigniew Grycan zapytany o to, czy jego firma odczuwa skutki zakazu handlu w niedzielę, powiedział wprost, że nie ma wątpliwości co do tego, że nowe prawo negatywnie odbije się na kondycji przedsiębiorstwa.

- Dopiero w dwie niedziele nie można było robić zakupów, a my już wiemy, jak bardzo obniży to zyski w branży - mówił Zbigniew Grycan. - Co tu dużo mówić, otworzyliśmy wszystkie nasze kawiarnio-lodziarnie w centrach handlowych, ale nie było dobrze. W jednej z nich utarg wyniósł 134 zł. W innych nie było dużo lepiej. Zanim zaczęło obowiązywać nowe prawo, w weekendy liczba rachunków w zasadzie nie różniła się o tego, ile było ich w tygodniu. Teraz nawet nie ma porównania - stwierdził.

Sytuacja, o której mówił przedsiębiorca, dotknie też z pewnością personel obsługujący lokale gastronomiczne, które teoretycznie mogą działać w galeriach handlowych mimo zakazu sprzedaży. Jeśli chodzi konkretnie o firmę Grycan, to większość zatrudnionych w kawiarnio-lodziarniach w niedziele stanowili studenci. Nierzadko wynagrodzenie za pracę w weekend dawało im możliwość samodzielnego utrzymania się przez cały tydzień. Możliwe jednak, że już wkrótce wielu z nich straci szansę na takie zarobkowanie.

- W tym momencie nie mogę powiedzieć, kiedy zrezygnujemy z otwierania lokali w centrach handlowych w "niepracujące" niedziele, ale pewnie się na to zdecydujemy, jeśli sytuacja z ostatnich dwóch niedziel się powtórzy - powiedział Zbigniew Grycan. - W kwietniu aż cztery niedziele będą wolne. To pozwoli dość szybko zrobić rozeznanie i podjąć działania, które - nie da się ukryć - będą dość skomplikowane, choćby ze względu na umowy najmu, jakie mamy podpisane z centrami handlowymi - dodał. 

Grycan powiedział również, że mając na uwadze to, jak dotychczas kształtowały się zyski firmy - mniej więcej połowę z nich stanowiły przychody z detalicznej sprzedaży lodów, a drugą połowę działalność kawiarnio-lodziarni - trudno mu myśleć optymistycznie o najbliższej przyszłości marki.

- Znam tę branżę od wielu lat i wiem, że nie tylko nam będzie ciężko - podsumował cukiernik.