Dzięki dyplomom wyższych uczelni kobiety coraz częściej przebijają się do grona dobrze opłacanych specjalistów – twierdzi prof. Henryk Domański, socjolog z PAN. Według Eurostatu wśród kierowników jest ich już ponad 41 proc. – o prawie 9 pkt proc. więcej niż w 2000 r., co nam daje drugie miejsce w Europie. Zdaniem profesora korzystnie zmienia się też mentalność części pracodawców: przybywa takich, którzy w kobietach widzą kompetentnych i odpowiedzialnych pracowników, którym na tych samych stanowiskach trzeba płacić tyle samo co mężczyznom. Albo więcej, jeśli się wyróżniają.

Mobilne babki

Kobiety awansują, ponieważ wiele z nich postawiło na karierę zawodową. I po zdobyciu – na przykład – tytułu magistra, decydują się na dalsze kształcenie na studiach podyplomowych. A te, które tego nie robią, koncentrują się na zdobyciu odpowiedniej pozycji na rynku pracy.

Dlatego struktury pracujących kobiet i mężczyzn według wykształcenia są odmienne. Pracujące kobiety najczęściej posiadają wykształcenie wyższe (42,3 proc. ogółu pracujących pań), a następnie policealne i średnie zawodowe (25,7 proc.). Natomiast wśród pracujących mężczyzn dominują osoby posiadające wykształcenie zasadnicze zawodowe (32,1 proc.), a następnie policealne i średnie zawodowe (27,8 proc.).

Zdaniem prof. Tomasza Szlendaka znaczenie kobiet rośnie również dlatego, że są one bardziej mobilne niż mężczyźni. Więcej z nich przenosi się z miasteczek i wsi do dużych aglomeracji. Głównie w związku z edukacją, ale po jej zakończeniu pozostają w wielkich ośrodkach miejskich, gdzie jest lepszy dostęp do dobrze płatnej pracy. Gdy zakładają rodzinę, są często w lepszej sytuacji finansowej niż ich partnerzy.

Profesor Ewa Leś z Uniwersytetu Warszawskiego zauważa, że w ogóle coraz więcej kobiet podejmuje pracę. Wskaźnik zatrudnienia pań w wieku 15–64 lata wzrósł w II kw. tego roku do 60 proc. z 49,3 proc. w 2000 r. – Stanowiska kobiet są często bardziej stabilne niż mężczyzn. Jeśli oni tracą pracę, to ich partnerki stają się głowami gospodarstwa domowego – mówi prof. Leś. Takie funkcje asekuracyjne są korzystne, bo pozwalają rodzinom przetrwać trudniejszy okres. – Łączenie ról rodzinnych i zawodowych kobiety uznają obecnie jako coś oczywistego – podkreśla prof. Leś.

Niemniej jednak – mimo korzystnych zmian – sytuacja kobiet na rynku pracy jest nadal trudniejsza niż mężczyzn. Z ostatnich dostępnych danych GUS wynika, że w 2014 r. ich przeciętne wynagrodzenia były o 17 proc. niższe niż mężczyzn. Oni zarabiali więcej w każdej grupie zawodowej, choć w różnym stopniu. Największe różnice wystąpiły wśród robotników przemysłowych i rzemieślników, gdzie pensje panów były aż o 31 proc. wyższe niż kobiet. Natomiast najmniejsze zróżnicowanie wynagrodzeń GUS odnotował wśród pracowników biurowych, gdzie średnia płaca kobiet była o 2 proc. niższa niż mężczyzn.

Jednym z efektów takiej zmiany modelu rodziny może być podwójne obciążenie kobiet: zarabianiem na życie i odpowiedzialnością za większość obowiązków domowych – mówi Małgorzata Sikorska, socjolożka z UW.

Tata gotuje

Wprawdzie według Eurostatu do codziennej opieki nad dziećmi włącza się u nas już 65 proc. mężczyzn, a gotuje 33 proc. z nich, to nadal podział obowiązków nie jest równy. Jak wskazuje Małgorzata Sikorska, w ostatnich badaniach CBOS kiedy zapytano pary, jaki jest najlepszy model rodziny – połowa odpowiedziała, że partnerski. Kiedy jednak spytano, jak to wygląda w praktyce, już tylko 30 proc. przyznawało, że taki podział obowiązuje u nich w domu. Nadal obowiązuje konwencja z dominującą rolą kobiety w realizacji obowiązków domowych, bez względu na to, ile zarabia.

Dowodem na to jest niewielki odsetek ojców, którzy skorzystali z urlopu ojcowskiego. Obecnie rodzice mogą zostać z dzieckiem nawet rok: z części urlopu może skorzystać zarówno ojciec, jak i matka – wybór należy do rodziców. Dane ZUS pokazują, że to matki zostają w domu z dzieckiem. W okresie od stycznia do maja 2017 r. z urlopu rodzicielskiego skorzystało 249,9 tys. kobiet (99,1 proc.) i tylko 2,2 tys. mężczyzn (0,9 proc.).

Rolnik szuka żony

Eksperci przekonują, że dopiero np. wydzielenie – jak proponuje Unia Europejska – części rodzicielskiego tylko i wyłącznie dla mężczyzn mogłoby doprowadzić do realnej zmiany, a także ewolucji rodziny.

Choć zdarza się, że właśnie różnice zarobkowe są motorem zmiany. – Urlop rodzicielski wziąłem ja – opowiada Andrzej. Jako urzędnik państwowy zarabia 4 tys. zł, jego żona jest dentystką, co oznacza, że jej miesięczne wynagrodzenie jest kilkukrotnie wyższe.

Na razie efektem przemian społecznych (wykształcenie i mobilność kobiet) jest zmiana mentalności i i myślenia. Częściej mówi się o singielkach w dużym mieście, a w telewizji powstają programy „Rolnik szuka żony”.