PAP: Panie premierze, podczas Kongresu 590 w Rzeszowie mówił pan o obniżeniu akcyzy na piwo dla wszystkich browarów lokalnych do wysokości produkcji 200 tys. hektolitrów rocznie. Jaki jest cel tej inicjatywy?

Mateusz Morawiecki: Celem tej inicjatywy Ministerstwa Finansów jest ułatwienie prowadzenia działalności i rozwój przedsiębiorczości małych polskich producentów piwa. Podobnie jak inne kraje europejskie, które mają długą historię warzenia piwa, chcemy wspierać dynamiczny rozwój działających w tym obszarze małych i średnich polskich firm. Często rodzinnych i najczęściej funkcjonujących z dala od wielkich miast. Nasi południowi i zachodni sąsiedzi skutecznie dbają o rozwój swoich lokalnych ośrodków piwowarskich. Czemu zatem my - kraj z tradycjami browarniczymi sięgającymi X wieku - mielibyśmy tego nie robić? To się opłaci nam wszystkim – rzemieślnikom piwowarskim, rynkowi, polskim konsumentom i polskiej gospodarce. Kondycja finansów publicznych, skuteczne uszczelnienie systemu podatkowego, pozwalają państwu polskiemu na takie punktowe działania, które przyniosą dobry skutek nie przez podwyższenie, tylko obniżenie stosownej daniny publicznej.

PAP: O ile i konkretnie dla jakich podmiotów akcyza miałaby zostać obniżona?

MM: Obniżymy akcyzę w maksymalnym stopniu, na jaki pozwala dziś prawo unijne, czyli o 50 proc. Obecnie stawka akcyzy na piwo wynosi 7,79 zł od 1 hektolitra. Obniżamy ją do 3,9 zł. Chcemy w ten sposób pomóc w rozwoju tym małym, lokalnym, rzemieślniczym browarom, które w roku poprzedzającym rok podatkowy sprzedały do 200 tys. hektolitrów piwa. Według analizy przeprowadzonej przez Ministerstwo Finansów, na obniżce skorzysta ok. 150 działających dziś w Polsce browarów.

PAP: Kiedy możemy się spodziewać wejścia tej regulacji w życie i który resort będzie za nią odpowiadał?

MM: Obniżka akcyzy dla polskich rzemieślniczych browarów zacznie obowiązywać od początku 2018 roku. Od strony formalnej, obniżka ta będzie wprowadzona stosownym rozporządzeniem Ministra Finansów.

PAP: Czy jednak nasz budżet stać na taki "prezent" dla branży?

MM: Nie traktuję tego posunięcia jako "prezentu" dla części branży browarniczej. To raczej inwestycja w dynamicznie rozwijający się sektor bardzo polskiej gospodarki. W 2016 roku produkcja piwa przez browary rzemieślnicze stanowiła ok. 5 proc. całości polskiego rynku. Jeszcze kilka lat temu udział ten sięgał 2-3 proc. Widać więc bardzo wyraźnie, że coraz więcej polskich konsumentów szuka tradycyjnie warzonych, czy wręcz kolekcjonerskich produktów piwnych. Przyznam zresztą, że sam - kiedy od czasu do czasu mogę napić się piwa – to zdecydowanie wolę rzemieślniczy wyrób niż markę z mainstreamu.

PAP: Na ile szacowany jest ubytek budżetu wskutek takiej obniżki?

MM: Łączne wpływy do budżetu z produkcji piwa stanowią mniej więcej jedną trzecią całości zysków akcyzowych od napojów alkoholowych. W 2016 roku było to 3,6 mld zł. Patrząc od strony excela, roczny ubytek z obniżenia akcyzy dla rzemieślniczych browarów wyniesie, według naszych szacunków, około 70 mln złotych rocznie. Ale, tak jak wspomniałem wcześniej, to nie jest koszt, tylko inwestycja. Tu minister finansów w pełni podziela opinię ministra rozwoju (śmiech). Jestem bowiem przekonany, że obserwując dynamiczny rozwój tej części branży, w perspektywie średnio i długoterminowej, każda złotówka z obniżenia akcyzy dla małych polskich browarów przyniesie dwie albo trzy złotówki zysku dla producentów, polskiej gospodarki i w konsekwencji również dla polskiego budżetu.

PAP: Czy nie obawiacie się państwo kłopotów, jeśli chodzi o zgodność takiej obniżki z prawem UE? Czy zmianę tę trzeba będzie notyfikować Komisji Europejskiej?

MM: Ta propozycja jest w pełni zgodna z prawem unijnym. Odpowiednia dyrektywa pozwala państwom członkowskim stosować do piwa produkowanego przez niezależne, małe browary, obniżone maksymalnie o 50 proc. stawki podatku akcyzowego. W przeciwieństwie od wielu poprzednich rządów, my prawo unijne – tam, gdzie tylko można - chcemy wykorzystywać na rzecz polskiej przedsiębiorczości, a nie stosować metod zasłaniania się nim i powtarzać w kółko, że „się nie da”, że „nie można”, że „musimy odpuścić”. Propozycja ta nie wymaga też notyfikacji ze strony Komisji Europejskiej, wystarczy samo zakończenie procesu legislacyjnego, czyli po prostu wydanie odpowiedniego rozporządzenia przez ministra finansów o obniżce stawki akcyzy.