- Logistycznie to jest bardzo trudna sprawa, ale chcielibyśmy to jednak wykonać, bo to idzie w ramach tegorocznego budżetu; tego nie da się przełożyć na rok przyszły - powiedział dziennikarzom minister, uczestniczący w Katowicach w spotkaniu z górniczymi związkami zawodowymi.

Dodał, że trudność polega przede wszystkim na skutecznym dotarciu z informacją do wszystkich uprawnionych osób, które następnie będą miały stosunkowo niewiele czasu na złożenie wniosków o rekompensaty i wymaganych w tym przypadku pisemnych oświadczeń.

Sytuację dodatkowo komplikuje - w sferze logistycznej - fakt, że ustawa ma objąć nie tylko samych emerytów i rencistów górniczych, ale także wdowy i sieroty po górnikach, pobierające renty rodzinne. Do nich także musi dotrzeć stosowna informacjami, aby mogli pobrać formularze i złożyć wnioski o wypłatę świadczenia.

- Chcielibyśmy doprowadzić do tego, żeby do świąt, a najlepiej już przed Barbórką (4 grudnia) pieniądze zostały wypłacone rodzinom górniczym. Tym samym 2 mld 350 mln zł trafi na śląski rynek; to także z punktu widzenia gospodarczego bardzo duży ruch, bo ludzie przeznaczą te pieniądze na różne cele - mówił minister.

Zapowiedział, że działania informacyjne dotyczące rekompensat i zasad ich wypłacania będę uruchomione bardzo szybko, jeszcze zanim wejdzie w życie stosowna ustawa (ma być procedowana w Sejmie w przyszłym tygodniu - PAP). Tchórzewski przyznał, że zwykle nie prowadzi się takich działań przed uchwaleniem przepisów, jednak w tym przypadku - jak mówił - jest zgoda polityczna w sprawie przyjęcia ustawy, a cała operacja musi być przeprowadzona w szybkim tempie, by wypłaty rekompensat były możliwe jeszcze w tym roku.

Wzory oświadczeń oraz wniosków o rekompensatę mają być dostępne w różnych miejscach - nie tylko w punktach informacyjnych w kopalniach, ale także w internecie czy lokalnej prasie. - Ustawa będzie obowiązywała do końca roku; musimy szybko zlokalizować wszystkich uprawnionych - mówił minister, tłumacząc pośpiech w tym zakresie.

Jak zapowiadał wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski, projekt - zgłoszony jako poselski - ma być rozpatrywany w Sejmie w przyszłym tygodniu. Kwota rekompensaty ma być zwolniona z podatku dochodowego, co wymaga stosownej zmiany w ordynacji podatkowej.

W czwartek poselski (ale posiadający poparcie rządowe) projekt ustawy o rekompensatach za utracone prawo do bezpłatnego węgla został opublikowany na stronach Sejmu. W uzasadnieniu projektu napisano, że źródłem finansowania wypłat będzie budżet państwa. Koszt wprowadzenia ustawy wyniesie 2 mld 353,8 mln zł (to jednocześnie maksymalny limit wydatków budżetu państwa na ten cel w tym roku - PAP), przy założeniu, że wszyscy uprawnieni, tj. 235 tys. 376 osób skorzystają z możliwości otrzymania świadczenia rekompensacyjnego w wysokości 10 tys. zł.

Uprawnieni do świadczenia - zgodnie z projektem - są emeryci i renciści, którzy mieli ustalone prawo do emerytury lub renty i pobierali deputat węglowy na podstawie układów zbiorowych pracy i związanych z nimi porozumień w kopalniach, jednak prawo do deputatu zostało im wypowiedziane przed wejściem w życie ustawy. Na rekompensatę mogą także liczyć wdowy, wdowcy i sieroty, otrzymujące renty rodzinne po uprawnionych do deputatu górnikach - w tym przypadku 10-tysięczną rekompensatę dzieli się proporcjonalnie do liczby osób uprawnionych do świadczeń po zmarłym górniku.

Projekt zakłada, że w ciągu 10 dni od wejścia ustawy w życie osoby uprawnione powinny złożyć do właściwego przedsiębiorstwa górniczego (kopalni lub spółki węglowej) wnioski o rekompensatę. Roszczenia dotyczące rekompensat mają wygasnąć po roku od złożenia wniosku. W projekcie ustawy wskazano dane, jakie muszą znaleźć się we wniosku o rekompensatę. Od odmowy jej wypłaty będzie przysługiwać odwołanie do sądu.

Uprawnieni będą też musieli złożyć oświadczenia dotyczące m.in. tego, iż po otrzymaniu rekompensaty nie będą "występować z roszczeniami z tytułu wypowiedzenia układu zbiorowego pracy w zakresie prawa do bezpłatnego węgla". Rekompensaty nie obejmą osób, których roszczenia z tytułu prawa do bezpłatnego węgla podlegają zaspokojeniu na podstawie prawomocnego wyroku sądowego.

Od marca ub. roku w parlamencie jest też obywatelski projekt dotyczący emeryckich deputatów, pod którym środowiska związkowe zebrały ok. 126 tys. podpisów. Przewiduje on coroczną wypłatę ekwiwalentu za deputat ze środków budżetowych przez ZUS, podczas gdy zgodnie z opublikowanym w czwartek projektem poselskim jednorazowa wypłata 10-tysięcznej rekompensaty ma definitywnie zamknąć sprawę deputatów na przyszłość. Autorzy obywatelskiego projektu chcą, by był on rozpatrywany równolegle z poselskim.

Problemy z emeryckimi deputatami rozpoczęły się w 2012 r., kiedy szukające oszczędności spółki węglowe zaczęły wypowiadać prawo do deputatu węglowego dla emerytów i rencistów. W efekcie ci emeryci, wobec których zobowiązania przejęło państwo, nadal dostają deputat, a ci, którzy powinni otrzymywać świadczenia od spółek węglowych, zostali go pozbawieni. Obecnie jest siedem różnych sposobów realizacji tego należnego emerytom świadczenia. Likwidacja bądź zawieszenie prawa do deputatu węglowego dla uprawnionych emerytów i rencistów kopalń czynnych - jak wskazywali prawnicy - byłyby działaniem o charakterze nierównego traktowania, stanowiącym o naruszeniu zasad konstytucyjnych.