Takie wnioski płyną z opinii przedstawionych do projektu, który przygotowało Ministerstwo Cyfryzacji. Suchej nitki na nim nie pozostawił prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Marek Niechciał.

Przypomnijmy: naczelnym założeniem nowelizacji jest poprawa losu konsumentów. Wiele wskazuje więc na to, że zamiast szybkiego uchwalenia nowych przepisów, potrzebne będą długie uzgodnienia.

Katastrofa dla abonentów

Projekt zaprezentowany przez minister Annę Streżyńską w obiegu medialnym kojarzony jest z wytoczeniem wojny naciągaczom na SMS-y premium. W ocenie UOKiK ten cel zasługuje na aprobatę. Rzecz w tym, że przy okazji postanowiono unowocześnić sposób zawierania umów abonenckich. Co – jak przekonuje Marek Niechciał – może zakończyć się katastrofą dla wielu Polaków.

Kontrowersje wywołuje propozycja zmiany w art. 56 prawa telekomunikacyjnego. Resort cyfryzacji chce wprowadzić nową formę zawierania umów. Stanie się to możliwe w formie dokumentowej. Istnieje ona w polskim prawie od 8 września 2016 r. Wówczas weszła w życie duża nowelizacja kodeksu cywilnego oraz kodeksu postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 1311 ze zm.).

Jak można zawrzeć umowę w formie dokumentowej? Najczęściej spotykany model to otrzymanie oferty na e-mail i odpisanie na nią "zgadzam się". Część ekspertów twierdzi, że dla zawarcia umowy wystarczyłaby odpowiedź na ofertę na Facebooku poprzez jej zaakceptowanie emotikoną "OK". Może to być także choćby odbitka linii papilarnych pod doręczonym konsumentowi dokumentem.

Ogólnie: wszystko, co pozwala na ustalenie osoby składającej oświadczenie woli i treści tego oświadczenia.

I Ministerstwo Cyfryzacji uważa, że należy zarówno przedsiębiorcom, jak i abonentom ułatwiać zawieranie umów. Stąd wprowadzenie formy dokumentowej do prawa telekomunikacyjnego.

"Proponowane zmiany wpisują się w prowadzone przez rząd działania zmierzające do cyfryzacji państwa i gospodarki" – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Prezes UOKiK uważa jednak, że trudno o gorszy pomysł. "Proponowana zmiana zmierza w istocie do obniżenia poziomu ochrony konsumentów, w tym marginalizowania potrzeb poszczególnych grup konsumentów, np. osób starszych" – pisze Marek Niechciał w piśmie do wiceministra cyfryzacji Marka Zagórskiego.

Zdaniem UOKiK wiara w to, że przedsiębiorcy i konsumenci będą wspólnie korzystać z dobrodziejstw zliberalizowanej formy składania oświadczeń woli, jest ułudą. Będzie najprawdopodobniej tak, że to przedsiębiorcy będą narzucali abonentom formę zawarcia umowy. Wybór dla klientów będzie więc pozorny. Część z nich może zawrzeć niekorzystną dla siebie umowę w wyniku jej nadmiernej prostoty (łatwiej przychodzi nam kliknięcie "OK" na Facebooku niż podpisanie wydrukowanego dokumentu). Z kolei osoby starsze – mniej biegłe w nowoczesnych technologiach, które zaczną być szerzej wykorzystywane przez operatorów – mogą częściej padać ofiarami oszustów.

UOKiK proponuje więc korektę, która powinna być kompromisem. - Należy wprost wskazać w przepisie, że zawarcie umowy w formie dokumentowej jest możliwe tylko w przypadku wyraźnego żądania abonenta – sugeruje Marek Niechciał. Jego zdaniem tak sformułowany przepis pozwoliłby z jednej strony na realny wybór po stronie konsumenta, zaś z drugiej gwarantowałby rozwój cyfrowy, na którym tak zależy projektodawcy.

Trwały nośnik

Problem z wykorzystywaniem formy dokumentowej przy zawieraniu umów abonenckich polega też na sposobie udostępniania umów i regulaminów konsumentom.

Resort cyfryzacji proponuje bowiem dodanie nowego art. 56a, który określałby, że "w przypadku gdy oświadczenia woli składane są w formie dokumentowej, ich treść udostępniana jest w sposób umożliwiający dostęp do nich w przyszłości, przez czas odpowiedni do celów, jakim te informacje służą i pozwalający na odtworzenie informacji w niezmienionej postaci". W praktyce więc informacje abonentom mogłyby być udostępniane np. poprzez nadanie im loginu i hasła do systemu komunikacji wewnętrznej operatora.

Sęk w tym, że wprowadzenie takiego rozwiązania byłoby niezgodne z unijną dyrektywą 2011/83/UE w sprawie praw konsumentów. Treści powinny być bowiem konsumentom dostarczane, a nie jedynie udostępniane.

"Dodatkowo brakuje >>dostarczenia na trwałym nośniku<< w rozumieniu dyrektywy" – spostrzega w swej opinii Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które uważa, że projekt ogólnie budzi zastrzeżenia co do zgodności z prawem unijnym.

Trybunał Sprawiedliwości UE kilkukrotnie podkreślał, że przedsiębiorcy powinni konsumentom kluczowe dokumenty dostarczać, a nie udostępniać. Nie może być bowiem tak, że klient chcący sprawdzić warunki zawartej umowy jest uzależniony od sprawności systemu teleinformatycznego administrowanego przez drugą stronę kontraktu. Chodzi też o zminimalizowanie ryzyka podmieniania przez przedsiębiorców zawartych już umów.

Projekt nowelizacji spotkał się także ze zmasowaną krytyką przedsiębiorców. Ci kwestionują przede wszystkim ograniczenia dotyczące rynku usług o podwyższonej opłacie. Ich zdaniem resort cyfryzacji wyszedł z niesłusznego założenia, że SMS-y premium to w większości przypadków przekręt. A uchwalenie restrykcji doprowadzi do upadku setek niewielkich polskich firm.