W przyszłym roku tempo wzrostu produktu krajowego brutto powinno być podobne jak w tym – oceniają krajowi analitycy. Z prognoz 16 ośrodków, które wzięły udział w ankiecie "DGP", wynika, że i w tym, i w przyszłym roku PKB będzie rósł w tempie ok. 4 proc. W poprzednich latach kwartały wyraźnego przyspieszenia przeplatały się z okresami spowolnienia. Teraz powinno być inaczej – zdaniem ekspertów możemy się spodziewać stabilizacji tempa wzrostu PKB.

– Rozkręcą się inwestycje. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad właśnie informuje o przyspieszeniu budowy dróg. Równocześnie wzrost konsumpcji powinien się ustabilizować na wysokim poziomie. Także popyt zagraniczny ma raczej perspektywy do wzrostu – ocenia Krzysztof Wołowicz, główny ekonomista BPS TFI.

To oznacza, że gospodarkę napędzać będą trzy silniki. Inaczej niż teraz, gdy wzrost zawdzięczamy w głównej mierze popytowi konsumpcyjnemu, dla którego głównym paliwem są świadczenia w ramach programu "Rodzina 500 plus". Średnia prognoz uczestników naszej ankiety wskazuje, że w II i III kw. konsumpcja będzie rosnąć w tempie przekraczającym 4 proc. w skali roku. Później jej dynamika spowolni do 3,5 proc. To jednak wciąż lepiej niż w kilku poprzednich latach.

Popytowi konsumpcyjnemu będzie sprzyjała sytuacja na rynku pracy. Analitycy oceniają, że stopa bezrobocia rejestrowanego, która obecnie przekracza 7 proc., za rok zmniejszy się już do nieco ponad 6 proc.

Inwestycje spadały od początku 2016 r. Już w II kw., zdaniem ekspertów, powinniśmy zobaczyć wzrost. Na razie stosunkowo niewielki, rzędu 2–3 proc. Za to w przyszłym roku nakłady na środki trwałe powinny się już zwiększać w tempie zbliżonym do 8 proc. Poprzednią taką falę inwestycji mieliśmy w 2014 r. Ekonomiści są zgodni, że kluczem będzie uruchomienie projektów realizowanych z dofinansowaniem Unii Europejskiej. W poprzednich kwartałach ich nie było, bo wcześniejsza perspektywa finansowa została już rozliczona, a nowa jeszcze na dobre nie wystartowała.

Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku, zwraca jednak uwagę, że wyniki, jakie będzie osiągała gospodarka, będą w pewnej mierze efektem statystycznym. – Efekt bazy podbije dynamikę inwestycji, szczególnie w sektorze publicznym, w drugiej połowie tego i na początku przyszłego roku. Później ten efekt nie będzie już działał – wskazuje. Jego zdaniem w końcówce 2018 r. tempo wzrostu inwestycji spadnie poniżej 5 proc., a PKB – do 3,4 proc.

Uczestnicy naszej ankiety nie obawiają się wzrostu inflacji. Ich zdaniem do końca przyszłego roku tempo wzrostu cen może tylko nieznacznie przekraczać 2 proc. (celem banku centralnego jest inflacja na poziomie 2,5 proc.). A prognozy na najbliższe miesiące mogą ulec obniżeniu. Analityków zaskoczyły bowiem piątkowe szacunki Głównego Urzędu Statystycznego, że w czerwcu inflacja spadła do 1,5 proc., z 1,9 proc. miesiąc wcześniej. Średnia prognoz wskazywała, że będzie to 1,7 proc.

Mimo to tylko trzy z 16 ankietowanych zespołów spodziewają się, że do końca przyszłego roku Rada Polityki Pieniężnej nie zmieni stóp procentowych. – Pod koniec przyszłego roku inflacja bazowa będzie wyższa niż obecnie. Może się pojawić presja płacowa. Te argumenty powinny skłonić RPP do podwyżki, nawet jeśli obecnie jej retoryka jest dość łagodna – mówi Piotr Bielski, ekonomista Banku Zachodniego WBK.

– W drugiej połowie 2018 r. postrzeganie przez radę bilansu ryzyka przesunie się z ryzyka zahamowania wzrostu PKB i inwestycji w wyniku zbyt wczesnego podwyższenia stóp w kierunku silniejszego uwzględnienia ryzyka uszczerbku reputacji rady, gdyby inflacja przekroczyła cel inflacyjny – dodaje Łukasz Tarnawa, główny ekonomista Banku Ochrony Środowiska. Wskazuje, że czynnikiem skłaniającym do podwyżek stóp w Polsce może być to, co będzie się działo za granicą. – W trakcie 2018 r. główna stopa Fed przekroczy bieżący poziom stopy referencyjnej NBPzauważa. Zaznacza jednak, że podwyżki stóp u nas będą miały charakter korekcyjny, co oznacza, że nie powinny być duże.