ZUS wysyła właśnie listy do 19 mln ubezpieczonych z informacją o ich koncie emerytalnym. Dla wielu z tych osób prognoza wysokości emerytury może okazać się szokiem. Dotyczy to osób w trakcie kariery zawodowej, którym do emerytury zostało jeszcze wiele lat. Druga grupa to ludzie, którzy składek nie płacili wcale lub płacili bardzo małe.

List od ZUS zawiera informacje o stanie konta ubezpieczonego i odłożonych do tej pory składkach, a także o składkach, które wpłynęły w zeszłym roku, i o tym, kiedy dana osoba osiągnie wiek emerytalny. Towarzyszy temu przygotowana w czterech wariantach symulacja świadczenia. Dwa pierwsze to wyliczenie jego wysokości w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego i w kolejnych pięciu latach. Modyfikacje polegają na założeniu, że od dziś do momentu przejścia na emeryturę składki są wpłacane tak jak obecnie, oraz że od momentu otrzymania listu do ZUS nie wpłynie żadna składka i emerytura zostania wyliczona z tego, co odłożyliśmy do tej pory.

Te symulacje dotyczą tylko składek w ZUS. Dlatego dołączone do tego są kolejne dwa warianty. Pokazują one przewidywaną emeryturę w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego, ale przy dodaniu składek zgromadzonych w otwartych funduszach emerytalnych.

Problem w tym, że przygotowane przez Zakład symulacje mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Informacja w kilku miejscach jest zafałszowana, co może zawyżać lub zaniżać świadczenie.

Błąd pierwszy. System wyliczania emerytur został tak skonstruowany, że w większości zaniża prognozowaną wysokość emerytur. Można go traktować poważnie jedynie w przypadku osób tuż przed emeryturą. Jest tak, gdyż art. 50 ustawy o ZUS mówi, że wyliczając hipotetyczną emeryturę, ZUS ma się opierać na dotychczas zgromadzonych składkach i podzielić je przez średnie dalsze trwanie życia w momencie prognozowanego przejścia na emeryturę. Wariant drugi uzupełnia symulację o dodanie do niej prognozy wpłacanych składek emerytalnych stosownie do liczby pozostałych lat. Symulacja nie bierze natomiast pod uwagę przyszłej waloryzacji składek, zarówno tych już odłożonych, jak i tych, które będą wpłacone w przyszłości. A różnica może być znacząca. Waloryzacja składki w ZUS za 2016 r. to ponad 6 proc.

Weźmy przykład kobiety, która nie pracuje, odłożyła w ZUS 300 tys. zł składki i zostało jej do emerytury pięć lat. Według wyliczeń Zakładu zgodnych z ustawą w momencie przejścia na emeryturę jej odłożona składka się nie zmieni. Ale gdyby waloryzacja składki w kolejnych latach była na takim poziomie jak w 2016 r., to jej oszczędności w ZUS urosną do 410,5 tys. zł. Bez waloryzacji emeryturę można szacować na 1140 zł miesięcznie. Z jej uwzględnieniem – 1526 zł. Gdyby waloryzacja okazała się o połowę niższa, to zgromadzona na koncie w ZUS kwota urośnie do 347 tys. zł, a emerytura wyniesie 1322 zł, czyli będzie wyższa o 16 proc.

Te przykłady pokazują, jak przyjęta metoda symulacji zaniża świadczenie w przypadku tego samego punktu startowego i zaledwie pięciu lat waloryzacji albo jej braku. W przypadku dłuższych okresów, zafałszowanie może sięgać kilkudziesięciu procent.

Na stronie internetowej ZUS są symulatory emerytur, które wyliczają świadczenie w bardziej realistyczny sposób. Ale w przypadku listownej informacji dla ubezpieczonych Zakład jest związany prawem.

Jak wynika z rozmów zarówno z ZUS, jak i resortem rodziny i pracy, taki sposób wyliczania hipotetycznej emerytury wprowadzono z dwóch powodów. Po pierwsze chodziło o to, by opierał się na danych historycznych, bo trudno przewidywać waloryzację na dziesięciolecia. Może się zdarzyć, że będzie zerowa lub niewielka.

Dodatkowym motywem miałoby być to, że niskie prognozowane świadczenie będzie dopingowało ludzi do pilnowania płacenia dodatkowych składek lub dodatkowego oszczędzania na starość. Tyle że czytając internetowe fora można odnieść wrażenie, że skutek jest przeciwny. U wielu osób widok listu z ZUS z niskim świadczeniem budzi raczej niechęć do płacenia składek i utrwala pogląd o możliwym bliskim bankructwie Zakładu (takie sugestie były wielokrotnie prostowane zarówno przez ZUS, jak i przez rząd).

Dwa kolejne możliwe w symulacji błędy wynikają z nachodzących lub możliwych zmian przepisów.

Błąd drugi. ZUS wysyłając informacje, opiera się na obecnym stanie prawnym, czyli ustawie wydłużającej wiek emerytalny. A on się za chwilę zmieni. Od października zostanie obniżony do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Ten problem widać nawet na udostępnionej przez ZUS przykładowej korespondencji. Jej bohater ma przejść na emeryturę w wieku 67 lat, tyle że w rzeczywistości takie uprawnienie uzyska dwa lata wcześniej. W przypadku młodych kobiet pomyłka wynosi aż siedem lat.

Ale uwaga: ten błąd w przeciwieństwie do poprzedniego podnosi wysokość emerytury w stosunku do tego, czego możemy się spodziewać w rzeczywistości. Zebrana w trakcie pracy zawodowej składka byłaby bowiem dzielona przez mniejszą liczbę miesięcy dalszego trwania życia.

Błąd trzeci. Jeszcze nie ma pewności, czy został popełniony. Szykowane właśnie ustawy reformujące system emerytalny przewidują przekazanie 75 proc. kwoty zgromadzonej w OFE na konta w III filarze emerytalnym. Czyli automatycznie zmniejszona zostanie składka, która będzie podstawą do wyliczenia emerytury z ZUS. To zaś nieco obniży wysokość emerytury wypłacanej z ZUS (co zostanie zrekompensowane wypłatą z III filaru).