Komisja Nadzoru Finansowego w ubiegłym roku zawiesiła działalność pięciu spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych. Doprowadziła do przejęcia przez banki trzech kolejnych, a w siedmiu innych wprowadziła zarząd komisaryczny. Ale poza tym dla sektora SKOK to był najlepszy rok od 2013 r., kiedy dopiero zaczynała się prowadzona przez nadzór restrukturyzacja tego sektora.

Świadczą o tym nowe dane KNF. Aktywa tego sektora obniżyły się w minionym roku o ponad 8 proc., do 11,3 mld zł, a liczba członków spadła o niemal 170 tys., do nieco ponad 1,9 mln.

Ale jeśli pominąć osiem kas, które zniknęły z rynku (zbankrutowały albo zostały przejęte przez banki), to spadek aktywów nie przekroczył 4 proc., a liczba członków praktycznie się nie zmieniła. Spadek depozytów wyhamował do 0,3 proc. w skali roku, a w kredytach pierwszy raz od trzech zanotowano wzrost.

– Spadki liczby członków, wartości depozytów czy ogólnie aktywów są w praktyce niemal wyłącznie związane z upadłościami kas lub ich przejmowaniem przez banki. Częściowo mogą wiązać się z prowadzonymi przez kasy procesami restrukturyzacyjnymi, których celem jest poprawa efektywności działania – zwraca uwagę Mariusz Wielebski, rzecznik Kasy Krajowej SKOK.

Mniej optymistyczną ocenę przedstawia Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Po serii upadłości i szybkiej wypłacie środków gwarantowanych przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny ludzie przekonali się, że nie ma ryzyka, że pieniądze nie będą zwrócone. Nie widzą więc powodu, by wycofywać je nawet z tych SKOK-ów, które są w trudnej sytuacji – mówi.

Jeszcze inaczej na sprawę patrzy nadzór. „Liczba członków nie jest właściwą miarą do oceny. Z badań ankietowych UKNF wynika, że średnio jedynie około 50 proc. członków kas jest aktywnych, czyli posiada rachunek depozytowy lub kredytowy, ewentualnie dokonało jakichś transakcji w ciągu ostatniego roku. Brak spadku liczby członków związany jest z tym, że kasy w poprzednich okresach porządkowały dane liczby obsługiwanych członków. Proces ten zakończył się w 2015 roku” – przekazał w odpowiedzi na pytania DGP Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. Poprawę w kredytach tłumaczy mniejszą skalą sprzedaży wierzytelności przeterminowanych i zmianą oferty (wydłużaniem czasu spłaty pożyczek). Jeszcze inne wyjaśnienie dotyczy depozytów: „W 2015 r. w sektorze SKOK dochodziło do wielu negatywnych wydarzeń, które szeroko komentowane były przez media. Miało to istotny wpływ na zachowanie się niektórych członków, dlatego spadek depozytów był znaczący. W roku 2016 nie odnotowano negatywnych informacji medialnych”.

W działających na koniec minionego roku kasach strata netto za 2016 r. to niemal 120 mln zł. Fundusze własne – które można wykorzystać do pokrycia strat np. związanych z niespłacanymi pożyczkami – wynosiły 206 mln zł. W ciągu roku zmniejszyły się o prawie 360 mln zł. Zdaniem nadzoru faktycznie kapitały powinny być ujemne, o ile kasy uwzględniłyby korekty wynikające z inspekcji KNF.

– Za pokazywane w raportach KNF ujemne wyniki finansowe w przeważającej mierze odpowiadają kasy objęte zarządem komisarycznym – argumentuje Mariusz Wielebski z KK SKOK.

Krajowa SKOK od kilku lat narzeka, że kasy są nadmiernie obciążone regulacjami. – Pomimo swojej odrębności są w sferze regulacyjnej traktowane jak banki komercyjne. Doprowadza to do paradoksalnej sytuacji, w której członkowie składają w kasach nowe lokaty (pomimo zakazu reklamy usług oszczędnościowych nałożonego przez KNF oraz spadku oprocentowania), a równocześnie nadmierna restrykcyjność regulacji powoduje, że mają trudności z oferowaniem pożyczek osobom niezamożnym (które stanowią podstawową grupę członków kas), które z tego powodu mogą być zmuszone do korzystania z usług firm pożyczkowych – często na niekorzystnych warunkach finansowych) – argumentuje Wielebski.

W końcu 2016 r. działające wówczas SKOK-i miały w portfelu niecałe 530 tys. kredytów o łącznej wartości netto (po uwzględnieniu rezerw) 6,3 mld zł. Dwa lata wcześniej te same kasy miały niemal 670 pożyczek o wartości niemal 6,7 mld zł.