- Prowadzimy w tej sprawie postępowanie - powiedział PAP Niechciał.

Przyznał, że były czynniki, które uzasadniałyby wzrost cen ubezpieczeń komunikacyjnych. - Zgodnie z ustawą firmy ubezpieczeniowe nie powinny przecież dopłacać do tych ubezpieczeń - mówi.

Zwraca uwagę, że koszty firm ubezpieczeniowych w ostatnich latach mogły istotnie wzrosnąć. Na przykład, przypomina prezes, w wyniku wyroków sądowych samochody zastępcze w przypadku szkód należą się teraz nie tylko przedsiębiorcom, ale i osobom fizycznym. Inny element, to wyroki dające klientom prawo np. do oryginalnych części aut.

- To oczywiście powoduje wzrost kosztów - zaznacza prezes UOKiK. - Tylko, że w wyniku działania tych czynników ceny ubezpieczeń powinny były rosnąć już od lat 2011-13, a one praktycznie nie rosły aż do końcówki roku 2015  - dodał.

Dlatego te podwyżki niepokoją UOKiK. Niechciał dodał, że Urząd szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego akurat w ostatnich miesiącach branża nie wytrzymała i podniosła ceny ubezpieczeń komunikacyjnych OC.

Prezes UOKiK dodał, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż na ostatnich podwyżkach istotnie zyskało PZU, które przez poprzednie lata systematycznie traciło udział w rynku, bo "niektóre firmy dały takie ceny, żeby wręcz zniechęcić klientów".

Zdaniem Niechciała natomiast, czynnikiem mającym wpływ na podnoszenie cen nie był najwyraźniej podatek bankowy (obowiązujący od 1 lutego 2016 roku - PAP), bo on musiałby wpłynąć na wszystkie ubezpieczenia, nie tylko komunikacyjne. Tymczasem stawki innych polis tak bardzo nie wzrosły.