Skąd tak drastyczna decyzja o masowym odwołaniu dyrektorów oddziałów ZUS?
Jako przyczyny odwołania dyrektorów oddziałów należy wskazać kilka czynników. Są to w szczególności nowe, stojące przed ZUS w najbliższych kilkunastu miesiącach wyzwania i zadania, a więc obniżenie wieku emerytalnego, wspomniana jednolita danina, e-składka i inne, jak też planowane zmiany w organizacji pracy i zadań, wynikające z powyższych projektów. Na podjęcie takich decyzji wpłynęły także docierające do mnie w ostatnim czasie informacje o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu wielu oddziałów, niewłaściwej polityce kadrowej, w tym niewłaściwych relacjach z pracownikami. Informacje te, co oczywiste, były weryfikowane przez nasze służby kontroli wewnętrznej.

Jak pani odpowie na pojawiające się sugestie, że to robienie miejsca dla nominatów „dobrej zmiany”?
Każda zmiana, której dokonuję w ZUS, jak np. ograniczenie liczby procesów służących realizacji naszych usług, ma być zmianą dobrą dla zakładu i naszych klientów. Jesteśmy usługodawcą. W zakładzie nie ma miejsca na politykę. Członkowie zarządu są merytoryczni. Dla mnie liczą się wiedza, kompetencje i umiejętności zarządzania organizacją publiczną.

Proszę wziąć pod uwagę, że zarząd ZUS nie ma nawet fizycznych możliwości, by na bieżąco nadzorować, co dzieje się w ponad 300 jednostkach terenowych. Potrzeba więc nam kadry kierowniczej, która da gwarancję prawidłowej realizacji zadań w terenie. Wierzę, że taka w naborze się pojawi, i nie wykluczam, że część dotychczasowych dyrektorów pozostanie na swoich stanowiskach.

Co będzie gwarancją doboru kompetentnych następców odwołanych osób?
Konkurs przewiduje test wiedzy i sprawdzian kompetencji kierowniczych. W sprawdzianie kompetencji i ocenie kandydatów będzie nam pomagała zewnętrzna firma, specjalizująca się w organizacji naborów na stanowiska menedżerskie. To gwarantuje obiektywizm postępowania konkursowego.

Czy planowane są jakieś kolejne zmiany, np. w działaniu ZUS?
W zakładzie cały czas zachodzą zmiany. Ich efektem ma być jeszcze bardziej profesjonalna obsługa naszych klientów. Jak wspomniałam, ograniczyliśmy już liczbę procesów, które niepotrzebnie narzuciły pracownikom zbyt dużo biurokracji, co odbijało się na długości załatwiania indywidualnych spraw. Wydłużyliśmy poniedziałkowe godziny pracy placówek ZUS, tak by nasi klienci mogli załatwiać swoje sprawy aż do godziny 18. Pracujemy nad uproszczeniem druków i formularzy. Działa złożony z ekspertów specjalny komitet, którego rolą jest dbanie o jasność i klarowność prezentowanych przez zakład stanowisk i interpretacji. Wprowadziliśmy ścisłą kontrolę zarządu nad zamówieniami publicznymi, porządkujemy również sprawy w pionie IT. Precyzyjnie określiliśmy odpowiedzialność pracowników ZUS w tym zakresie. To jedynie kilka istotnych przykładów.

Czy będą zmiany w strukturze ZUS, np. zmniejszenie liczby oddziałów?
Zmniejszenia liczby oddziałów nie przewiduję. Co do zmian w strukturze to zapewne nastąpią. Są one związane z optymalizacją działania zakładu. Na pewno będziemy o nich na bieżąco komunikować.

Czy przegląd emerytalny potwierdził, że obecny system świadczeń oparty na zdefiniowanej składce – czyli zasadzie: ile odłożysz, tyle dostaniesz – ma się nieźle? Nie było pomysłów na powrót do zdefiniowanego świadczenia, czyli wyliczania emerytury na podstawie stażu i wysokości zarobków?
Przegląd pokazał przede wszystkim, że trzeba o sprawach emerytalnych rozmawiać i słuchać różnych stron: pracodawców, związków zawodowych, ekspertów. W trakcie organizowanych przez nas debat nie było jednak zdecydowanego stanowiska, że powinniśmy wrócić do systemu zdefiniowanego świadczenia. Z dyskusji wynika, że system powinien być oparty na odkładanych składkach, a wiek przejścia na emeryturę musi odpowiadać zdrowiu i zdolności Polaków do pracy. Nie zmienia to tego, że eksperci powinni się systematycznie przyglądać kwestiom systemowym.

A dlaczego nie emerytura obywatelska?
Z danych statystycznych wynika, że mamy 140 tys. osób, które pobierają emerytury minimalne. Niepokojące jest także to, że od pewnego czasu rośnie liczba otrzymujących świadczenie niższe od minimalnego. Wynika to z zasady, że każda wpłacona składka decyduje o wysokości emerytury, a niektórzy tych składek za dużo nie odprowadzili. Stąd się biorą kilkuzłotowe czy kilkudziesięciogroszowe emerytury. Pytanie, jak w przyszłości będzie kształtowała się stopa zastąpienia ostatniego wynagrodzenia emeryturą.

Z prognoz wynika, że będzie się zmniejszała. Trzeba więc udzielić odpowiedzi na pytanie, jak ma wyglądać emerytura gwarantowana przez państwo. W Kanadzie czy Nowej Zelandii mamy przykład emerytury obywatelskiej, a w Europie – system emerytury minimalnej. Polityka państwa może być różna w tym zakresie.

Jakie kryteria powinna spełniać emerytura minimalna?
Docelowo powinna wiązać się z okresem opłacania składki, np. na poziomie 25 lat. Dziś wliczamy do niej także okresy nieskładkowe. Jednak mają one już coraz mniejsze znaczenie. Po 1999 r. wprowadziliśmy w Polsce finansowanie przez państwo składek za czas urlopu wychowawczego. Okresy dezaktywizacji wynikające z łączenia życia zawodowego z rodzinnym są zatem uwzględniane w wysokości emerytury. Pozostaje pytanie o wysokość składki płaconej przez budżet z tego tytułu.

Gdyby weszło w życie kryterium tylko okresu składkowego liczonego do emerytury minimalnej, to czy będzie ono dotyczyło kobiet, które były na urlopie wychowawczym przed 1999 r.?
Mówimy tu o propozycjach rozwiązań, które dotyczyłyby osób wchodzących na rynek pracy w przyszłości.

Jaka powinna być docelowo wysokość emerytury minimalnej? Co powinna zapewniać emerytowi?
Decyzja rządu o podwyżce tego świadczenia do 1000 zł od przyszłego roku jest jak najbardziej zasadna. Jest także zgodna z założeniami przyjętymi w niektórych krajach, które przewidują, że emerytura minimalna odpowiada 40–46 proc. minimalnego wynagrodzenia. Jest natomiast inny problem, niepodjęty przez całe lata: na ile takie świadczenie powinno być związane z minimum socjalnym, minimum egzystencji lub szerzej kosztami życia? Obecna emerytura minimalna została wyznaczona przez Radę Państwa PRL na początku lat 80. i od tego czasu była po prostu podnoszona. Nigdy jednak nie odpowiedzieliśmy sobie na pytanie, jaką ma pełnić funkcję i według jakich zasad należy ją ustalić.

Przegląd proponuje nowe rozumienie koncepcji trzech filarów w polskim systemie emerytalnym. Dlaczego?
W ramach zielonej księgi proponujemy uporządkowanie chaosu pojęciowego, jaki mamy obecnie. W całej UE identyfikuje się filary na podstawie tego, kto odpowiada za ich organizację i stanowione gwarancje funkcjonowania systemu emerytalnego. Stąd pierwszy filar jest organizowany przez państwo, czyli u nas obejmuje konto oraz subkonto w ZUS, a także OFE. Drugi filar jest organizowany przez pracodawców, a trzeci jest filarem indywidualnym, w którym sami troszczymy się o oszczędzanie na starość i ponosimy konsekwencje tych decyzji.

Czy jeśli pierwszy filar to państwo, to czy konto i subkonto powinno się połączyć i wprowadzić jedną waloryzację?
Należy się nad tym zastanowić, bo dlaczego mają być dwie różne?

Co z OFE?
Plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego zakłada, że aktywa zebrane w OFE zasilą indywidualne oszczędności emerytalne i przyczynią się do rozwoju dobrowolnych form oszczędzania na emeryturę. Z kolei wartość tych aktywów z OFE, które zasilą Fundusz Rezerwy Demograficznej, zostanie zapisana na subkontach ubezpieczonych w ZUS. Szczegóły w tym zakresie są jeszcze w opracowaniu.

Gdy wprowadzono OFE, przyjęto także możliwość dziedziczenia. Teraz w rekomendacjach pojawia się propozycja jego likwidacji.
Pieniądze z OFE trafiają w ramach suwaka na subkonto w ZUS, które powstało po zmianach w OFE w 2011 r., i ta propozycja dotyczy faktycznie subkonta. W ramach konsultacji i oceny ekspertów stwierdzono, że dziedziczenie jest obce systemom emerytalnym i jest ono raczej związane z prawem cywilnym, a nie z prawem ubezpieczeń społecznych.

Czy likwidacja takiego rozwiązania nie wywoła prawdziwej burzy?
To jest postulat ekspertów i trudno, byśmy go przemilczeli, przekazując rządowi efekt przeglądu. Jego wyniki będą dopiero podstawą do opracowania dalszych rekomendacji w resorcie.

W wynikach przeglądu napisano o eliminacji odrębnych zasad uczestnictwa w systemie emerytalnym. Dlaczego nie wprost o konieczności zmian w systemie mundurowym, rolniczym czy uposażeniach sędziów i prokuratorów w stanie spoczynku?
Naszym zadaniem było zebranie rekomendacji. Na pewno proces, o którym mówimy, wymagałby merytorycznego przeanalizowania, oceny dotychczasowego systemu. W wielu krajach takie zmiany przeprowadzono, ale jeśli zechcemy zrobić to u nas, to w sposób ewolucyjny. Oczywiście, gdyby taka decyzja merytoryczna i kierunkowa zapadła, to mogłaby dotyczyć osób rozpoczynających służbę. To kwestia praw nabytych, o które pan pytał.

A kwestia KRUS?
Podczas przeglądu emerytalnego dyskutowano, czy docelowo ten system nie powinien być włączony do systemu powszechnego.

Czy waloryzacja mieszana, jaka wejdzie w życie, nie będzie niesprawiedliwa?
Dotychczasowa forma waloryzacji była nie do przyjęcia. Ostatnia podwyżka świadczenia o 4 czy 5 zł była niższa niż koszty obsługi takiej podwyżki przez ZUS, nie mówiąc o względach społecznych – o tym, co czuł emeryt, który taką podwyżkę otrzymywał.

We Francji z powodu deflacji nie ma podwyżek świadczeń. U nas też jest deflacja. Czy zatem muszą u nas być takie podwyżki?
W Grecji zaś świadczenia obniżono, i to znacznie. Można rozmawiać o wszystkim. Robiliśmy w ZUS wyliczenia dotyczące różnych wariantów i wydaje się, że ten wypracowany z podwyżką o minimum 10 zł jest bardzo rozsądny.

W rezultatach przeglądu jest stwierdzenie, że mimo planowanego obniżenia wieku emerytalnego docelowo powinien on być podniesiony ze względów m.in. demograficznych. Czy to rozsądny krok obniżać wiek emerytalny, by później go podnosić?
W ramach przeglądu emerytalnego padło dużo argumentów dotyczących demografii, ekonomiki czy samego charakteru systemu zdefiniowanej składki opartego na wielkości składek i wyższym świadczeniu przy późniejszym przejściu na emeryturę. Zdaniem ekspertów te argumenty przemawiają za tym, żeby z czasem wiek przechodzenia na emeryturę był jednak wyższy. Przegląd pokazał jednak wiele działań, które można przeprowadzić bez względu na planowaną decyzję w sprawie obniżenia wieku emerytalnego. To wspomniana kwestia składkowych kryteriów do emerytury minimalnej, ale także wprowadzenia zasady jednokrotnego przechodzenia na emeryturę i jednokrotnego jej wyliczania.

Co to będzie znaczyło?
Że przechodzi się faktycznie raz na emeryturę. W czasie przeglądu dyskutowano także, czy emeryci powinni dorabiać, kiedy pobierają emeryturę. Przedstawiono różne propozycje ograniczające taką możliwość oraz opowiadano się za łączeniem dochodów z pracy ze świadczeniem.

Pani za jakim rozwiązaniem się opowiada?
Jestem za rozwiązaniem skłaniającym do jak najdłuższego pozostawania ubezpieczonych na rynku pracy. Dlatego w ZUS opracowujemy kalkulator, który osobom w wieku przedemerytalnym pokaże, ile zyskają, pozostając na rynku pracy. Na pewno należy przy tym rozwiązać kwestię poprawy warunków pracy dla osób w wieku przedemerytalnym i dostępu do opieki zdrowotnej.

Jaka powinna być granica wieku emerytalnego?
Powinna być ustalona adekwatnie do warunków funkcjonowania systemów emerytalnych, w tym zdolności do pracy osób starszych w danym kraju, tak jak mówi Konwencja MOP nr 102. Choć coraz częściej skłaniam się do zdania niektórych moich kolegów, że może ta granica powinna z czasem stać się bardziej płynna i powiązana z innymi kryteriami, jak np. poziomem zgromadzonej składki. Może za kilkanaście lat tak będzie.

A jeśli chodzi o przedsiębiorców – czy powinny być zmienione zasady płacenia składek?
W wyniku przeglądu pojawiły się postulaty specjalnego potraktowania małej przedsiębiorczości. Zgłaszali takie postulaty sami przedsiębiorcy. Mimo że obecnie podstawowa składka wyliczana jest od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia, to dla wielu z nich jest to mimo wszystko dużym obciążeniem. Trzeba więc ponownie pochylić się nad tym tematem.

Jednolita danina zrewolucjonizuje sytuację ZUS?
Czekamy na założenia do projektu o jednolitej daninie. Poszukiwanie rozwiązań, które ułatwią sposób pobierania i rozliczania danin, jest pożądane. Sama jestem zwolenniczką rozwiązań ubezpieczeniowych, czyli takich, w których istnieje związek między płaconą składką a otrzymywanym świadczeniem. Jednolita danina zakłada konsolidację składek i podatku, ale trzeba w jakiś sposób oznaczyć składki, tak by zasada ubezpieczeniowa została zachowana.

Czy jeśli zostanie wprowadzona jednolita danina, ZUS będzie mógł pełnić funkcję poborcy?
Mamy wszystkie narzędzia, by się tym zająć. Jeżeli tylko zapadnie taka decyzja, ZUS będzie przygotowany, by ją zrealizować.